„Hazel Wood” Melissa Albert – recenzja

Pełna grozy opowieść, w której baśnie nie mają nic z disneyowskich bajeczek, ale przypominają raczej te klasyczne, mroczne opowieści, w których wszyscy giną, a dziewczęta oddawane są bestiom w ludzkiej skórze – „Hazel Wood” Melissy Albert.

Siedemnastoletnia Alice wraz z matką prowadzą życie w wiecznej drodze. Ciągle przed czymś uciekają, mają niepoprawnego wręcz pecha, a tragedie czepiają się ich jak rzepy. Ale to nic w porównaniu z falą nieszczęść jaka spotka matkę i córkę, gdy umrze babcia – Alathea Proserpine, autorka kultowych, mrocznych opowieści o niejakim Uroczysku. Wtedy znika matka Alice, a sama dziewczyna musi stawić czoła przeciwnikowi, który w zasadzie nie powinien wcale istnieć. Kim naprawdę jest Alice? I jaki związek z jej życiem mają Opowieści z Uroczyska?

Przyzwyczailiśmy się, że baśnie odarte zostały z okrucieństwa, a zamiast uczyć mają jedynie bawić i ubarwiać życie kolejnym pokoleniom zahipnotyzowanych dzieciaków. W ostatnich latach dorośli za wszelką cenę próbują ukryć przed pociechami prawdziwe oblicze rzeczywistości, podrzucając przesłodzone, wypolerowane, lukrowane obrazki, które nijak mają się do prawdziwych baśni, a które nic nie mówią o świecie poza wyświechtanymi frazesami bez głębszego znaczenia. Melissa Albert przywróciła baśniom ich mroczny charakter, na nowo obudziła tajemniczą naturę. W „Hazel Wood” świat baśni – „Opowieści z Uroczyska” – przenika do naszej rzeczywistości, a za nim sącząca się ciemność, mając realny wpływ na kolejne wydarzenia. Autorka stworzyła niesamowitą historię, w której słowo ma zdolność kreowania, budowania, tworzenia nowych światów. Uroczysko jest jak najbardziej realne, tak jak opowieści z tego świata, opowieści, które nadają sens jego istnieniu. A walka dobra ze złem nigdy nie ustaje.

„Hazel Wood” to mroczna, tajemnicza powieść młodzieżowa, która przypomina spacer w lesie o zmroku – niby widać ostatnie promienie słońca, ale cienie już czają się w konarach. To opowieść o magii płynącej ze słów, z samej opowieści , o mocy kreowania światów i tworzenia nowych praw. Melissa Albert przyciąga uwagę czytelnika, by zaintrygować, by przerazić, by pozwolić mu zaplątać się w gęstwinie Uroczyska. To nie jest kolejna bajeczka o księżniczkach, pierwszych miłostkach i niekończących się balach, ale pełna mroku, miejscami nawet brutalna opowieść o przeznaczeniu i historiach, które nie zawsze kończą się dobrze.

Miłośnicy baśni, w których dobro i zło wciąż walczą i nie jest przesądzone kto wygra – w „Hazel Wood” natrafią na prawdziwą ucztę!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina. <3

**Zapraszam na filmik i na KONKURS!

Komentarze do: “„Hazel Wood” Melissa Albert – recenzja

Dodaj komentarz