„Mroczne szepty” Jo MacGregor – recenzja

Kobiecy thriller medyczny, który potrafi skręcić wnętrzności, czyli „Mroczne szepty” Jo MacGregor.

Doktor wie najlepiej… Ginekolog-położnik doktor Trotteur wie najlepiej czego potrzebują pacjentki, które trafiają pod jego skalpel. Ulepszenia, oczyszczenia, które tylko on może zaoferować. Na sali operacyjnej ma władzę, jest pewny siebie, bo koszmar jaki ściąga na kolejne kobiety uchodzi mu ciągle płazem. Jednak gdy pewnego dnia do psychoterapeutki Megan Wright trafia pokrzywdzona kobieta, która snuje niemal nieprawdopodobną, potworną historię okaleczenia i upodlenia, ta już wie, że musi podjąć oczywiste kroki. Okazuje się jednak, że wokół doktora Trotteura i jego praktyk panuje zmowa milczenia, a pacjentki, które składają skargi w tajemniczy sposób znikają lub wycofują się z zeznań. Megan nie wie, że doktor wie najlepiej i już zdał sobie sprawę z tego, że ktoś bacznie obserwuje jego poczynania.

przeł. Grzegorz Gołębski

Ginekolog-położnik, który bawi się w Boga. Lekarz opętany marzeniem o doskonałości. Sadysta, który lubi okaleczać, lubi patrzeć, jak cierpią. Psychopata, który gotowy jest narażać kobiety na męczarnie i rozpacz, byle osiągnąć swój chory cel. Jo MacGregor wykreowała postać okrutną i bezwzględną, obsesyjnie kompulsywną, która ze skalpelem w ręku ma władzę i nie boi się nikogo. Klinika w jednym z miast RPA, przepełniony szpital w jednej z biedniejszych dzielnic, kulturowe zahamowania… To wszystko sprawia, że lekarz nawet tak zwyrodniały jak Trotteur, może panoszyć się po mieście, może pozwolić sobie na więcej. Jego czyny są niewyobrażalne, a on sam tym bardziej spotworniały, gdy kobieta nie ma innego wyboru.

Drogi Czytelniku! Droga Czytelniczko! Nie sięgaj po „Mroczne szepty”, gdy czeka Cię wizyta u ginekologa. Unikaj lektury przed jakąkolwiek poważną operacją, czy nawet nieinwazyjnym zabiegiem. Omijaj szerokim łukiem przed wizytą w służbie zdrowia, po prostu. Bo można oszaleć z nerwów. Jo MacGregor wyciągnęła na światło dzienne największe kobiece koszmary. Poruszyła tematykę związaną z molestowaniem seksualnym i psychicznym, znęcaniem się i skrajną dominacją, uprzywilejowaniem, ale także macierzyństwem, chorobami nowotworowymi, histerektomią, czyli procedurą usunięcia macicy, oraz generalnie z kobiecym ciałem i cielesnością. Nie bierze jeńców, a każdy kolejny opis zwyrodniałych czynów mrozi krew w żyłach, wywołuje dreszcze niepokoju.

Thriller medyczny na najwyższym poziomie, który zapewni niejeden wieczór pełen emocji.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Mroczne szepty” Jo MacGregor – recenzja

  1. Paulina napisał(a):

    Zachęciłaś, ale tak, że rozplanuję lekturę między dwoma przytulaśnymi, ciepłymi książeczkami. 🙂

    • Bombeletta napisał(a):

      To jest świetny plan, bo to jest jedna z tych lektur, które bolą w środku! 😉

Dodaj komentarz