„Inna” Max Czornyj – recenzja

Szalona mieszanka „Memento” i „Dnia Świstaka”, a wszystko to okraszone krwawą, zwyrodniałą wyobraźnią Maxa Czornyja w thrillerze psychologicznym „Inna”.

Mikołaj Popławski budzi się w jednej z luksusowych rezydencji nad Bałtykiem i nie pamięta nic poza swoim imieniem i nazwiskiem. Wokół komputer, notatnik, telefon w ręku i kompulsywna potrzeba zapisywania wszystkiego jak leci. Kim jest? Czy to jego dom? Jak tutaj trafił? I przede wszystkim: kim jest zakneblowana kobieta w piwnicy? Popławski popada w paranoję, tym bardziej, że policja rozpoczyna poszukiwania zaginionej kobiety, kobiety, którą ten najpewniej porwał i uprowadził. By rozwiązać zagadkę ma tylko 48 godzin, a potem znów pogrąży się w niepamięci.

Wyobraź sobie, że budzisz się ze snu, a tam… ciemność. Nie pamiętasz kim jesteś, gdzie jesteś, co tu robisz. Masz jednak jakieś ciche wrażenie, jak przez mgłę, że zrobiłeś coś złego. A może dopiero chcesz coś złego zrobić? Max Czornyj sprytnie pogrywa sobie zarówno ze swoim bohaterem, jak i samym czytelnikiem. Jak można ufać komuś, kto sam sobie nie ufa? Jak można iść tropem kogoś, kto może okazać się seryjnym mordercą, zwyrodnialcem, potworem w ludzkiej skórze? Tutaj liczą się przede wszystkim słowa głównego narratora, jego narracja, a on przecież jest mocno zagubiony, kompulsywny aż do bólu, opętany rządzą pisania, odbudowywania rzeczywistości wokół siebie. Pozostaje jedynie pragnienie, by jak najszybciej doprowadzić sprawę do końca, by ktoś przebił się przez mur tego domu, odnalazł ofiarę i rozwiązał zagadkę zanim będzie za późno.

„Inna” to nie tylko najlepsza powieść spod pióra Maxa Czornyja, ale jednocześnie jeden z najciekawszych thrillerów psychologicznych w polskiej literaturze gatunkowej. Kameralna, teatralna niemal atmosfera, dramat dwóch postaci i jeden ludzki rekwizyt, czyli kobieta z piwnicy. Niema, sprowadzona do żywego przedmiotu, elementu tła, który mierzi zarówno bohatera, jak czytelnika. A napięcie narasta im więcej białych kart odkrywamy, im więcej szczegółów pojawia się przed oczami, im lepiej rozumiemy, co tak naprawdę się wydarzyło.

„Inna” to hipnotyzująca lektura na jeden wieczór – wciągająca, drapieżna, niepokojąca.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem FILIA. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Inna” Max Czornyj – recenzja

Dodaj komentarz