„Gwiazdy Oriona” Aleksander Sowa – recenzja

Potwór w ludzkiej skórze i mrożące krew w żyłach zbrodnie w kryminale milicyjno-policyjnym opartym o prawdziwe wydarzenia – „Gwiazdy Oriona” Aleksandra Sowy rozpoczynający Serię Astronomiczną.

Śląsk i Zagłębie, przełomowe lata 80. i 90., schyłek PRL. Ktoś poluje i w brutalny sposób zabija kolejne kobiety. Seryjny morderca, któremu niestraszne zmiany ustroju, niestraszna milicja czy policja, która w starciu ze zwyrodnialcem pozostaje bezsilna. Kiedy ofiarą pada siostrzenica premiera, nie ma już litości, nie ma czasu do stracenia. Zostaje powołana specjalna grupa operacyjna, która ma schwytać mordercę za wszelką cenę. Jej członkiem zostaje szeregowy Emil Stompor. To dopiero początek polowania

„– Zmieniłyście moje życie w piekło (…) w piekło porażek, rozczarowań i upokorzeń. Zdaję sobie sprawę, jak nieludzkie jest to, co robię, ale za wasza przyczyną nie mam światu nic do powiedzenia. Nic oprócz czynów nienawiści.”

W wykreowaniu swojego książkowego mordercy Aleksander Sowa sięgnął po dwie prawdziwe postacie zwyrodnialców działających na Śląsku i w Zagłębiu w okresie PRL, czyli tzw. Wampira z Zagłębia oraz jego naśladowcę, którego zainspirował zwanego Wampirem z Bytomia lub Frankensteinem. To ich zbrodnie wstrząsnęły Polską, to oni siali terror i grozę pośród mieszkańców śląskich miast. Obaj zostali otrzymali najwyższy wtedy możliwy wyrok, czyli karę śmierci. Zabójca z „Gwiazd Oriona” to mieszanka obu tych zwyrodnialców, obu potworów w ludzkiej skórze. Aleksander Sowa wykorzystał ich osobiste wspomnienia, ich zeznania i fakty dotyczące zbrodni, dodał podobny modus operandi do słynnych seryjnych zabójców, podobne manie i fobie, tworząc swoją postać. To właśnie dzięki temu zabiegowi, „Gwiazdy Oriona” są tym bardziej realistyczne i tym bardziej przerażające, bo podobne zbrodnie wydarzyły się naprawdę, ktoś naprawdę w ten sposób zapłacił życiem.

Policjant, który pisze powieści kryminalne oparte o prawdziwe wydarzenia? Nie ma chyba nic lepszego dla wszystkich miłośników gatunku! Do tego siarczysty, ostry język, który nie unika przekleństw i rzeczywistych policyjnych zwrotów, bez względu na ich rynsztokowy wydźwięk, bez względu na brutalność przekazu. A wisienką na torcie są charakterystyczni bohaterowie, w tym sam morderca, która ma tutaj swój głos. Wszyscy oni narysowani wyrazistą, ostrą kreską – to wszystko sprawia, że „Gwiazdy Oriona” czyta się z zapartym tchem, z narastającym przerażeniem, z pragnieniem, by sięgnąć od razu po więcej.

Mocny kryminał oparty na faktach, który robi wrażenie!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem LIRA. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Gwiazdy Oriona” Aleksander Sowa – recenzja

  1. Żaneta napisał(a):

    Kryminały oparte na faktach przerażają najbardziej, przez to właśnie, że wydarzyły się naprawdę. Gdzieś wydarzyło się to ludzkie cierpienie, a z jakiegoś człowieka wyszło to zło… Czasami jak czytam takie kryminały, to aż mnie ciarki przechodzą.

    • Bombeletta napisał(a):

      Mam dokładnie tak samo – przeraża mnie okrucieństwo, którego dopuszczają się ludzie i o ile fikcja to zawsze fikcja, to już prawdziwe zbrodnie mrożą krew w żyłach!

Dodaj komentarz