Bezsenne Środy: „Zacisze” Tomasz Krzywik – recenzja PATRONACKA

Pośród ścielących się mgieł, gdzieś pośród milczących mazurskich jezior czeka na zmęczonego podróżnika „Zacisze” Tomasza Krzywika.

Wojna domowa. Nieokreślony bliżej konflikt. Po jednego stronie my, po drugiej oni. A Paweł Lisowski wraca do domu. A przynajmniej próbuje powrócić. Chce trafić do rodzinnej miejscowości, do Zacisza, malowniczej małej miejscowości uzdrowiskowej, która niegdyś cieszyła się popularnością wśród turystów. Paweł spotyka swojego ojca, który nie jest już tym, kim był niegdyś. Spotyka też kobietę, która tak przypomina jego ukochaną żonę. Spotyka też Malarza, który nie opuszcza poddasza swojego domu. A samo miasto? To już ruina, tylko mgła i ciemność…

Gdzieś między jawą a snem. Między życiem a śmiercią. Między niebem a piekłem. Tam leży Zacisze z powieści Tomasza Krzywika. Zawieszone między wymiarami, dostępne tylko dla tego, który pragnie tam trafić, rozpaczliwe w swojej próbie przywrócenia przeszłości. To miejsce, do którego mogłaby trafić potępiona dusza, skazana na wieczną tułaczkę – na pożegnania i na powroty. Na tęsknotę, która nigdy nie odnajdzie ukojenia. Na żal za utraconym życiem. Rzeczywistość szklanej kuli, z której nikt nie może się wydostać.

Tomasz Krzywik snuje oniryczną historię zagubienia, ukrytą za woalem powieści grozy w duchu weird fiction. To kosmiczny horror, w którym czas się zatrzymał, zegary stanęły, nie ma ani przeszłości, ani przyszłości. Jest teraz. Zawieszone we mgle, spowite ciemnością, bo nie ma nadziei na odkupienie. Na myśl przychodzi świat wykreowany w „Silent Hill”, rozpaczliwa tęsknota za życiem z „Innych”, ale to nasza, polska opowieść. Tajemnicza w ten nasz melancholijny, jedyny w swoim rodzaju sposób. Pełna zjaw wojennych tak realnych, chociaż zmyślonych. Ruin, które mogły by się pojawić, chociaż są jedynie koszmarem, jedynie potwornym snem. Labiryntem uliczek, które pod gruzami ukrywają to mroczniejsze oblicze.

W Zaciszu Tomasza Krzywika można zaplątać się, utknąć, zostać na zawsze.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo mgła nachodzi od strony morza…

O.

*Za możliwość patronowania powieści dziękuję Okolicy Strachu – tutaj upolujecie „Zacisze”.

**Zapraszam na film!

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „Zacisze” Tomasz Krzywik – recenzja PATRONACKA

  1. Tomek napisał(a):

    Silent Hill to chyba najbardziej zachęcające porównanie jakie mogło powstać:)

  2. Emmaline86 napisał(a):

    Właśnie przeczytałam 😉 ma swój urok… czuć nastrój grozy i jakis wszechogarniajacy czytelnika niepokój… A do tego ta ciemność, cisza i mgliste miasto widmo… lubię takie klimaty 🙂 nutka grozy i obecny w każdym miejscu dziwny strach…

    uwielbiam twojego bloga i konto na yt❤ jesteś moja inspiracja mam wiele książek dzięki twoim recenzjom❤

    Kocham horrory najbardziej o jakichś strasznych lasach czy nawiedzonych miejscach 🙂 uwielbiam puszczac sobie jakieś dzwięki z yt typu haunted forest i czytac po nocach

    Pozdrawiam 🙂z lubimyczytać Emmaline86

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Jest mi niezmiernie miło i jestem ogromnie szczęśliwa, że powieść Ci się spodobała! <3 Ściskam mocno i pozdrawiam!

Dodaj komentarz