„Nasz dom płonie” Bonnie Kistler – recenzja PATRONACKA

Rodzinny dramat i poruszający dreszczowiec sądowy w jednym, który przyciągnie miłośników „Wielkich kłamstewek” Liane Moriarty i „Małych ognisk” Celeste Ng – „Nasz dom płonie” Bonnie Kistler.

Ta opowieść zaczyna się od wielkiej tragedii rodzinnej, a potem wszystko zaczyna walić się w gruzy. Tuż przed osiemnastymi urodzinami, w dniu zakończenia roku szkolnego, Kip baluje ze znajomymi. Wypił odrobinę za dużo, jego młodsza przyrodnia siostra Chrissy próbowała go chronić, ale niestety chłopak spowodował wypadek. Być może nieszczęśliwe wydarzenie uszłoby mu na sucho, gdyby nie nagła śmierć Chrissy, którą policja ostatecznie wiąże ze sobą. Pieczołowicie sklecona z rozbitych kawałków rodzina Kipa i Chrissy zaczyna miotać się, plątać, ktoś kłamie, ktoś kogoś chroni – czy uda im się przetrwać?

przeł. Paulina Surniak

Jeden przypadkowy wypadek, jedna przypadkowa śmierć i jedna rodzina, która będzie musiała zmierzyć się z konsekwencjami. Historia tragedii, która rozpoczyna efekt kuli śnieżnej, samonapędzającej się machiny, która zmierza ku nieuchronnej katastrofie. Bonnie Kistler pokazuje jak jedno nieszczęśliwe zdarzenie prowokuje do kłamstwa, do zagmatwania rzeczywistości, do rozerwania rodzinnych więzi, które wydawały się tak mocne, tak niezniszczalne. Nieprzypadkowo rodzina Kipa i Chrissy to dwie sklecone ze sobą rodziny pary rozwodników, a w nich podwójne mamy, podwójni ojcowie, podwójne macochy i ojczymowie, nie wspominając o rodzeństwie, o dziadkach, o wszystkich innych krewnych wokół. Łączy ich miłość, łączy ich wypracowane przywiązanie, ale czy to wystarczy, by w obliczu kłamstw i śmierci podnieść się z kolan? Kto komu uwierzy, kiedy zaczną się kłamstwa? Kto kogo ochroni?

„Nasz dom płonie” to opowieść o żałobie, która zamienia się w koszmar. U Bonnie Kistler rodzinna tragedia to dopiero początek, jedynie oś, kręgosłup fabularny całości, bo autorka zdecydowała się dorzucić czytelnikowi moc wątków pobocznych, które jedynie zagęszczają fabułę, sprowadzając go na manowce. Najmocniejszym jest wątek żałoby, tęsknoty za zmarłym dzieckiem, tego, jak śmierć wpływa nie tylko na matkę, ale na wszystkich wokół, jak naznacza ich cieniem. Zaraz potem wyróżnia się motyw kłamstwa i to najważniejsze pytanie, które narzuca się samo: czy można kłamać, by chronić tych, których się kocha, w imię czegoś ważniejszego?

Miejscami mroczna, miejscami smutna, wciągająca jak diabli opowieść – zaskoczy niejednego czytelnika!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona. <3

**Zapraszam na film i na konkurs!

Dodaj komentarz