„Światło księżyca” Jenn Bennett – recenzja

Powieść młodzieżowa z tajemnicą, miłosnym zadurzenim i literackim motywem w tle, czyli „Światło księżyca” Jenn Bennett.

Osiemnastoletnia Birdie Lindberg od lat ucieka w świat fantazji, a jej wybujała wyobraźnia podpowiada jej wszelkie niemożliwe scenariusze. Dziewczyna uwielbia kryminały, więc tak się składa, że jej wyobrażenia sięgają spraw tajemniczych i nierozwiązanych. Jest zamknięta w sobie, nieco samotna, dlatego wierzy, że praca recepcjonistki w hotelu na nocnej zmianie odmieni jej życie. I ma rację! Wraz z Danielem Aokim – chłopakiem, który zawrócił jej w głowie – Birdie podejmie się rozwiązania zagadki pewnego tajemniczego pisarza, którego tożsamość do teraz pozostaje nieodgadniona.

Jenn Bennett wykreowała nastrojowy klimat miejskiej opowieści, której akcja rozgrywa się o zmroku, pośród ludzi, dla których cień jest niemal sprzymierzeńcem. Jej bohaterka Birdie to dziewczyna zagubiona, nieco dziwaczna, która nie może poradzić sobie sama ze sobą. Tak naprawdę jej niewytłumaczalnymi impulsami kieruje smutek – straciła mamę, straciła babcię, a teraz sama nie wie do końca kim jest i nawet nie chce się tego dowiedzieć, bo boi się tego, co w sobie odnajdzie. Uważa siebie za sprytną, rozgarniętą, ale widzi siebie przez pryzmat fikcyjnych wyobrażeń, co nieco komplikuje sprawę, tym bardziej kiedy na horyzoncie pojawia się dorosłość.

„Światło księżyca” to przesympatyczna powieść – lekka, zabawna, z twistem i dreszczykiem, ale przede wszystkim ukazująca prawdziwe oblicze dorastania. Jenn Bennett pokazuje ten nieuchwytny moment, tę smugę cienia, między dorastaniem a dorosłością. Kiedy dziewczyna staje sie kobietą, a dziecięce fantazje odchodzą do przeszłości. Autorka nie szczędzi jednak swoim nastoletnim czytelnikom humoru, ani nie pozbawia szczypty romantycznej niesamowitości. Tym samym „Światło księżyca” staje się idealną lekturą na długie jesienne wieczory.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem IUVI.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz