„Morderca jest wśród nas” Lucy Foley – recenzja

Sylwestrowa noc pośród najbliższych przyjaciół, na leśnym odludziu szkockich Highlands i śmierć, która przychodzi niezapowiedziana w fascynującym dreszczowcu obyczajowo-psychologicznym „Morderca jest wśród nas” Lucy Foley.

Grupa najbliższych przyjaciół co roku spędza razem sylwestrową noc, by podtrzymywać więzy sprzed lat. W tym roku wyjeżdżają do ekskluzywnej chaty myśliwskiej na odludziu szkockich Highlands, pośród lasów i gór. Od początku atmosfera pomiędzy tą dziewiątką jest dziwnie napięta, ale próbują zamaskować to niewygodne poczucie alkoholem i narkotykami. Coś jest nie tak jak powinno być – przecież znają się od czasów studiów i wiedzą o sobie wszystko, nie mają żadnych tajemnic. Ale czy na pewno? W Sylwestrową noc dojdzie do morderstwa, a morderca skrywa się właśnie pośród nich.

Czytelnicy obeznani w opowieściach o zbrodni od pierwszych chwil rozpoznają tę atmosferę rodem z powieści Agathy Christie. Niewielka przestrzeń, posiadłość odcięta od świata i grupka ludzi, którzy mają przed sobą coś do ukrycia. A pośród nich morderca. Tutaj wszyscy są podejrzani, a im bliżej poznajemy kolejnych aktorów tego klaustrofobicznego dramatu, tym bliżej jesteśmy sprawcy. Lucy Foley wykorzystuje znajome motywy, by zbudować własną, jak najbardziej współczesną historię ludzi od lat uwikłanych w związki i zależności, na których z czasem przestało im zależeć, których już nie rozumieją, ale dla własnej wygody wciąż w nich tkwią. Od pierwszych chwil robi się lepko, nieprzyjemnie, coraz więcej brudów wypływa na wierzch, by wreszcie napięcie eksplodowało z impetem.

przeł. Joanna Dziubińska

„Morderca jest wśród nas” ma swoje tempo, leniwie sunie przez zaspy śnieżne, meandruje poprzez przeszłość i teraźniejszość. Lucy Foley nie spieszy się i daje swoim bohaterom czas, by przyzwyczaili się do nowej sytuacji, by wyłapali zagrożenia z niej płynące, by wreszcie zaczęli słowo po słowie zdradzać tak skrzętnie skrywane sekrety. Pokazuje, że ludzie skazani na swoje towarzystwo potrafią pęknąć gdzieś w środku i nikt nawet tego nie zauważy. Bo może się wydawać, że znamy kogoś całe życie, niby wiemy o nim wszystko, by nagle w chwili największej próby okazało się, że może tak było, dawno temu, ale z czasem ścieżki przyjaźni rozeszły się, tylko nikt nie chciał tego zauważyć. I o tym jest „Morderca jest wśród nas” – o więzach, które rozpadają się w pył, o tym, jak pozory mogą przysłonić prawdę i wreszcie o tym, że nie każdy jest nam tak bliski jak może się wydawać.

Hipnotyzuje tu klimat narastającego strachu, grzechoczącej paranoi i ta śnieżna klaustrofobia, która rodzi przeczucie, że nie ma ucieczki dopóki nie rozegra się dramat.

Przed Wami dreszczowiec psychologiczno-obyczajowy stworzony na jesienno-zimowe wieczory!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem FILIA.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarz do: “„Morderca jest wśród nas” Lucy Foley – recenzja

Dodaj komentarz