„Pierwsza krew” Cédric Sire – recenzja

„Gorączka i krew” i „Pierwsza krew” francuskiego pisarza Cédrica Sire to dreszczowce z motywem okultystycznym, które powinien zapamiętać każdy, kto przepada za krwawymi thrillerami  w duchu „Milczenia owiec” Thomasa Harrisa czy „Purpurowych rzek” Jean-Christophe’a Grangé. Nie można oderwać wzroku!

Ta historia wzięła swój początek przed wielu laty. Zaczęła się od obsesji, pragnienia, szaleństwa. Dzisiaj zbiera swoje krwawe żniwo. Na przedmieściach Paryża znany miejscowy przestępca zostaje okaleczony i spalony w swoim mieszkaniu. Nikt nic nie widział i nikt nic nie wie. A za pancernymi drzwiami jednego z pomieszczeń policja dokonuje kolejnego makabrycznego odkrycia – zamrożone ciałko noworodka. Detektyw-albinoska Eva Svärta rozpoczyna śledztwo, by przekonać się, że przeszłość znów dobija się do drzwi. I nie sposób przed nią uciec.

przeł. Marzena Dupuis

Dreszczowce francuskich autorów mają to do siebie, że uderzają w czytelnika z impetem swoją bezlitosną brutalnością. Nieprzygotowany czytelnik może poczuć się nawet, jakby dostał obuchem w brzuch. Cédric Sire, podobnie jak inni twórcy francuskich thrillerów, od razu rzuca czytelnika na pożarcie wilkom. Jego „Pierwsza krew”, podobnie jak poprzedni tom, czyli „Gorączka i krew”, przepełniona jest ludzkim okrucieństwem, niewyobrażalną potwornością i niewytłumaczalną makabrą. Tutaj mordercy i zwyrodnialcy są tutaj ogarnięci szalonymi obsesjami, ciągle szukają drogi do największej ciemności wewnątrz ich samych. Ich zbrodni nie da się logicznie wytłumaczyć – wierzą w rzeczy tak obłąkane, że nie bez przyczyny książki Cédric Sire nazywa się thrillerami okultystycznymi. W tym wszystkim policja i detektywi, których dręczą koszmarne sny, wspomnienia, które mogłyby złamać każdego. A oni trwają i próbują zatrzymać tę bestialską przemoc, nawet kosztem ich samych.

„Pierwsza krew” to fascynująca opowieść, którą z trudem odkłada się na nocny stolik, chociaż nadchodząca noc może zwiastować koszmary. Autor trzyma czytelnika mocno w szponach i nie wypuszcza, dopóki nie poznamy wszystkich zakamarków zwyrodniałej ludzkiej duszy, dopóki nie zbadamy wszystkich tropów. Warto jednak pamiętać, że zarówno „Gorączka i krew”, jak i „Pierwsza krew” to tytuły dla czytelników o mocnych nerwach, o mocnych żołądkach, których pewne sprawy, o ile pozostają fikcyjne, nie dręczą wewnętrznie całymi dniami.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dragon.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz