„Doggerland. Podstęp” Maria Adolfsson – recenzja

Kryminałów nigdy dość, szczególnie w polskim czy skandynawskim wydaniu, jak u szwedzkiej pisarki Marii Adolffson, która zaczyna przygodę z polskim czytelnikiem od pierwszego tomu serii „Doggerland. Podstęp”.

Nastał poranek po Święcie Ostryg na jednej z wysp fikcyjnego archipelagu Doggerland. Zniszczona życiem i obrzydzona sama sobą komisarz Karen Eiken Hornby budzi się po nocy, którą spędziła w łóżku swojego przełożonego. Niestety, okazuje się, że żona owego szefa wydziału, została tej nocy zamordowana w brutalny sposób. Komisarz Hornby zajmuje się sprawą i wkrótce okazuje się, że rozwiązanie zagadki nie będzie wcale takie proste. I jak to bywa na wyspach, pośród małych społeczności, sekret goni tutaj sekret, a wszystko prowadzi do przeszłości.

Maria Adolfsson wykreowała swój własny kawałek bardzo mrocznej, skandynawskiej rzeczywistości –  morski i zawilgotniały, spowity mgłą i kłamstwem. Tutaj każdy kolejny dzień to dzień kaca, to dzień zbrodni, to dzień skrajnego zmęczenia. Ta ciężka atmosfera „Doggeralandu. Podstęp” wydaje się największym wyróżnikiem i tym samym najmocniejszą strona tej powieści, dzięki której czytelnik od razu może przenieść się w ten fikcyjny nadmorski świat. Tutaj każdy kryzys gonie następny kryzys, każda decyzja może być małym końcem czyjegoś świata. Do tego mała społeczność, która nie lubi wyjawiać swoich tajemnic. Nawet jeśli sięgają daleko w przeszłość.

„Doggerland. Podstęp” nie zaskakuje formą, niemniej Maria Adolfsson zadbała o to, by czytelnik z przyjemnością szedł tropem mrocznej zagadki od początku do samego końca, o ile jest miłośnikiem takich właśnie skandynawskich literackich doznań.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.

**Zapraszam na KONKURS i na film!

Dodaj komentarz