„Oneiron” Laura Lindstedt – recenzja

W kolejnej odsłonie Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich przejmujący, bardzo kobiecy „Oneiron. Fantazja o kilku sekundach po śmierci” Laury Lindstedt to wielogłosowa opowieść o zawieszeniu między życiem a śmiercią. Niełatwa i nie zawsze przyjemna, pełna skomplikowanych emocji i gniewu, nieoczywista, trochę jak oniryczny strumień świadomości.

MIĘDZY ŻYCIEM A ŚMIERCIĄ

Oneiron, czyli sen. Senny majak. Widziadło. Dla bohaterek powieści Lindstedt to ich fantazja o bardo, tym ulotnym stanie między śmiercią a życiem po nim.

Siedem kobiet, których nic nie łączy, które nigdy się nie spotkały, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Oprócz tej jednej chwili, tych kilku sekund i… opowieści, jakie im pozostały. W tych opowieściach odnajdą wspólną moc, wspólną siłę i wspólny pośmiertny głos.

ZJEDNOCZONE W ŚMIERCI

Trochę jak w niesamowitym „Bardo” George’a Saundersa, tak i w „Oneironie” Laury Lindstedt egzystencja w zawieszeniu, między życiem a śmiercią, zdaje się bardziej żywa, bardziej intensywna niż kiedykolwiek wcześniej. W tym stanie sennej nieważkości czas zdaje się wydłużać w nieskończoność, a przestrzeń rozciągać poza granice wyobraźni. Natomiast doznania intensyfikować do nieprzytomności. Każda z bohaterek jest inna, każda niesie ze sobą inny bagaż doświadczeń, ale łączy je pewna wspólnota niesamowitości, metafizycznej zagadki, w której przyszło im się spotkać.

„Oneiron” bywa prowokujący i to dobra prowokacja. Bywa kontrowersyjny i to dobra kontrowersja. Bywa też terapeutyczny, bo Laura Lindstedt snuje w końcu opowieść o odchodzeniu, godzeniu się z odchodzeniem i samej tajemnicy śmierci.

Niezwykła, dosadna lektura, nietypowa, bo pozbawiona tego skandynawskiego minimalizmu i prostoty, którą tak cenię.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poznańskim.

**Zapraszam na film i na KONKURS.

Komentarz do: “„Oneiron” Laura Lindstedt – recenzja

Dodaj komentarz: