„Tajemna historia” Donna Tartt & WARTO CZYTAĆ #9

„Pewne rzeczy są zbyt straszne, by od razu ogarnąć je umysłem. Inne rzeczy – wyraziste, tryskające krwią, niezatarte w swej okropności – są zbyt straszne, by je w ogóle przyswoić. Dopiero później, w samotności, w pamięci, pojawia się świadomość: gdy prochy ostygły, gdy żałobnicy odeszli, gdy rozglądasz się i odnajdujesz siebie – ku sporemu zaskoczeniu – w zupełnie innym świecie.”

Zaczyna się zupełnie niewinnie. W życiu przyszłego miłośnika literatury pojawia się pierwsza opowieść. Kusząca, puszysta, obiecująca, taka, przy której zasypia się jak najdłużej, by nigdy nie przerywać w pół zdania. Potem przychodzi czas na pierwszą własną książkę, a to już prawdziwa magia! Nieprzespane noce, zarwane do samego świtu, pochłaniane kolejne kartki, kolejne grubaśne tomy, a niedosyt nie tylko wciąż trwa, ale rośnie w miarę pożerania. Mijają lata, pogłębiają się przekrwione oczy, wychudzone palce przerzucające łapczywie strony, usta wysuszone na wiór… Gdyby tylko można było żyć literaturą! Karmić się nią! Oddychać! Stać się nieodłączną częścią tego świata! Ale trzeba pamiętać, że co za dużo, to niezdrowo, bo w nadmiarze wszystko może stać się w jakiś sposób niebezpieczne. A wtedy krew, pazury, zębiska! Fabuły przynoszą odpowiedź wyobraźni, zanim zareaguje umysł i nawet  niewinna literatura najwyższych lotów może prowadzić do zbrodni.

Zbrodni niemal artystycznej, niemal fascynującej, zbrodni estetycznie zachwycającej, tak jak w przypadku tej, którą dokonują bohaterowie debiutanckiej powieści Donny Tartt zatytułowanej „Tajemna Historia”.

„To potężne misteria. Ryk byków. Tryskające spod ziemi miodowe źródła. Jeśli nasza dusza jest dostatecznie silna, możemy zedrzeć zasłonę i spojrzeć prosto w oczy tego czystego, przeraźliwego piękna; niech Bóg nas pochłonie, strawi, pomiesza kości. A potem niech nas wypluje, byśmy mogli się odrodzić.”

Wszystko zaczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi, bo zbrodnia już się dokonała. Nasz narrator, Richard Pappin, przyznaje, że brał udział w zabójstwie przyjaciela – Bunny’ego. I tak powoli zanurzamy się w historię pewnej małej, elitarnej grupy na fikcyjnej amerykańskiej uczelni Hampden College, która swoje zafiksowanie na punkcie Starożytnej Grecji wzięła zbyt poważnie do serca. Kilkoro  studentów skupionych wokół charyzmatycznego profesora kultury klasycznej przypomina raczej sektę, stowarzyszenie niczym z innego, dawnego świata, gdy tylko najwytrwalsi byli w stanie przyswajać wiedzę. Tajemną wiedzę. Między sobą porozumiewają się martwymi językami, metaforami, czy literackimi nawiązaniami. Często sami przypominają bohaterów iście greckich tragedii, skupionych na pięknie swojej niezwykłej codzienności. To grupa błękitnych ptaków, których własne lęki, dziwności, fascynacje prowadzą na sam skraj ludzkiego poznania. A tam czeka tylko śmierć.

„Omofagia – rytuał połykania surowego mięsa, charakterystyczny dla kultów antycznych, szczególnie kultu Dionizosa w Grecji. Związany był z przeświadczeniem, że pod postacią ofiary zwierzęcej spożywano właściwego boga. Był to zatem akt zbliżony do komunii, stwarzający możliwość zjednoczenia z bogiem.”

Onet, Portal Wiedzy

Donna Tartt czerpie wzorce od największych mistrzów literatury i jak sami mistrzowie kreuje swoją wyrafinowaną, zawiłą intrygę, dopuszczając do głosu postacie dzieł starożytnych, średniowiecznych, renesansowych… To istna podróż przez historię światowej literatury! Ale w „Tajemnej historii” największą rolę odgrywa dekonstrukcja i destrukcja w jednym, a w zasadzie idea całkowitego zniszczenia. Obserwujemy rozerwanie szablonów i klisz na strzępy, by pośród ochłapów odnaleźć samo źródło, dudniące serce, czyli starożytny mit, odkrywający sekret ludzkiej egzystencji. Za wszystkim stoi oczywiście doświadczenie – krwawe, bolesne, wyzwalające kolejne pokłady szaleństwa. W końcu umysł, który nie jest w stanie udźwignąć rzeczywistości, przenosi się na wyższe szczeble wyobrażenia i sam tworzy swój świat. Na własnych zasadach, przywracając dziki porządek pradawnych bogów.

„Czy w świecie poza literaturą istnieje coś takiego jak ‘skaza tragiczna’, ta ostentacyjna ciemna rysa biegnąca przez środek życia?”

„Tajemna historia” to powieść nad wyraz erudycyjna, wciągająca tradycyjnego czytelnika w fascynującą grę, a czytelnika wymagającego w podróż przez świat literatury wstecz, aż do sedna ludzkiej duszy. W tej opowieści można zanurzyć się aż do cna, do samej głębi, pochłaniając kolejne metafory, wyszukując kolejnych analogii, tropiąc ślady epok dawno minionych, twórców nieśmiertelnych, tych wszystkich literackich bezlitosnych bogów, których miejsce znajduje się na literackim Olimpie. Donna Tartt oddaje tym bóstwom głos, przenikają oni jej misternie splecioną opowieść o zbrodni, o wyrzutach sumienia, o karze, które nie nadchodzi, ale przede wszystkim o tej literackiej obsesji dociekania, którą dzielą jedynie najwytrwalsi poszukiwacze. Trzeba pamiętać, że oni niemal nigdy już z tych podróży nie wracają, ale ach! Chociaż raz ujrzeć prawdziwą istotę rzeczy! Dać się rozszarpać w najbardziej orgiastycznych bachanaliach literatury! Taką oto obietnicę zostawiają nam bohaterowie „Tajemnej historii”.

To jedna z NAJZNAMIENITSZYCH opowieści w literaturze. Mój niemal Wielki Buk. Najlepsza z najlepszych.

O.

Ta powieść jest zbyt doskonała, by mówić o niej na skróty.

*Recenzje „Małego przyjaciela” znajdziecie TUTAJ, a „Szczygła” TUTAJ.

** Zapraszam na kanał, gdzie przybliżam sylwetkę Donny Tartt oraz opowiadam o jej twórczości, czyli filmik z serii WARTO CZYTAĆ.

9 thoughts on “„Tajemna historia” Donna Tartt & WARTO CZYTAĆ #9

  1. Michał Małysa pisze:

    Donna Tartt jest po prostu najlepsza, przez jej książki jednocześnie się płynie i jednocześnie się je smakuje, jednocześnie dostaje się drobiazgowe opisy kolejnych dni i jednocześnie obcuje się poprzez te drobinki z czymś niesamowicie wielkim, stojącym ponad czytelnikiem, ponad rzeczywistością. Genialna sprawa.

  2. MalitaKrólowa pisze:

    Ja chyba należę do tej mniej zachwyconej mniejszości – zupełnie mi ta historia nie podeszła. Ani klimat mi nie leżał, ani ta cała intryga, ani sposób prowadzenia narracji (tj. że wiemy, kto zabił, ale nie wiemy jeszcze do końca, dlaczego). Czytałam w oryginale i solidnie się namęczyłam… „Szczygieł” podszedł mi dużo bardziej!

  3. kasia pisze:

    do tej pory przeczytałam tylko Małego przyjaciela… i absolutnie się z Tobą zgadzam coś niesamowitego… Książka wpadła mi w ręce przypadkiem, nie wiedziałam kto to jest i co to jest… Ale pokochałam od razu!!! Ciężko było ją odłożyć…. elektryzuje…. zawładnęła mną… świetnie to określiłaś!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s