„Zapadła dziura Bone Gap” Laura Ruby – recenzja

Dawno, dawno temu w mitologicznym świecie prawdy i baśni, bogini urodzaju Demeter spacerowała po łące u boku swojej pięknej córki Kory. Zbierały kwiaty w otoczeniu nimf, lecz jeden kwiat miał pozostać poza zasięgiem delikatnych rąk – narcyz poświęcony bogu podziemnego świata. Nie kusić ciemności, nie zwracać uwagi mroku, który czeka i czyha. Ale Kora nie usłuchała matki, zerwała zakazany kwiat i wtem na czarnych rumakach sam Hades poniósł ją do swojego królestwa. Tam musiała go pokochać, musiała stać się Persefoną, królową u boku swojego władcy…

Ten mit wykorzystała Laura Ruby w stworzeniu swojej realistyczno-magicznej opowieści dla młodzieży – „Zapadła dziura Bone Gap”.

W Bone Gap wszystko jest możliwe, ludzie niejednokrotnie znikali, odchodzili bez słowa, więc kolejne zniknięcie nie zrobiło na nikim wrażenia. Nawet jeśli zniknęła najpiękniejsza dziewczyna imieniem Róża, a trop po niej urwał się w nicości, nic nie można na to poradzić. Pewnie dlatego, że jedynym świadkiem zniknięcia był Finn O’Sullivan, miejscowy dziwoląg i odludek, który twierdzi, że Różę porwano, ale nie potrafi w żaden sposób zidentyfikować sprawcy. Świat wokół zamiera, przyroda wstrzymuje oddech, a w Bone Gap zaczynają dziać się rzeczy, których nie sposób ogarnąć rozumem.

Bone Gap to niby zapadła dziura, a jednak nie jest kolejnym zwykłym, sennym miasteczkiem Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych. W Bone Gap granice między światami zacierają się. Tutaj struktura rzeczywistości poluzowała się,  widać prześwity, czuć inną obecność i w końcu można wpaść w te tytułowe dziury („gap” z ang. dziura) i nigdy już nie powrócić, zagubić się gdzieś pomiędzy, stracić z oczu kukurydziany szlak. Z takich dziur wychodzą stwory i potwory, pojawiają się ręce i mityczne kreatury, które porywają piękne księżniczki, by zamknąć je na zawsze w wieżach z kości słoniowej. Kreatury na pograniczu życia i śmierci, które nie mogą znieść odwiecznego mroku, w którym przyszło im żyć, które pragnąć posiadać cząstkę piękna za wszelką cenę. I karmić się nią do końca świata.

„Zapadła dziura Bone Gap” okazała się być fascynującą, młodzieżową próbą uchwycenia realizmu magicznego w literaturze YA. Laura Ruby pisze o młodzieńczych problemach, o wyobcowaniu, o inności, o empatii i jej braku, a wszystko to otacza kokonem nierealności, tak, by finał mógł przypominać nie prawdziwe życie, ale życie takie, jak można sobie wymarzyć, kiedy czarne wierzchowce pojawiają się znikąd w stodołach, kukurydza szepcze swoje opowieści, a pszczoły słuchają, zapamiętując każdy szczegół. „Zapadła dziura Bone Gap” to poczciwa, ciepła opowieść, w której nie zabraknie okrucieństwa, nie zabraknie przemocy, czy dreszczy przerażenia, ale jak to bywa w tradycyjnych baśniach, jak to bywa w opowieściach młodzieżowych z moralnym przesłaniem, tak i u Laury Ruby zatriumfuje przerysowany obraz dobra.

Jeśli zaczynacie przygodę z gatunkiem, jakim jest realizm magiczny, to „Zapadła dziura Bone Gap” pięknie wprowadzi Was w temat.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis. ❤

**Zapraszam na filmik! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s