Bezsenne Środy: „CIEMNA STRONA. MUD VEIN” Tarryn Fisher 💀 recenzja & patronat

Niewola. To największy koszmar jednostki. Zniewolenie. Więzienie. Pozbawienie możliwości decydowania o sobie. Kraty, barykady, mury i druty – kiedy jesteś i żyjesz, ale nie możesz wyjść, nie możesz ruszyć przed siebie, kiedy ktoś bacznie obserwuje, śledzi twój ruch, ogranicza twoją przestrzeń. A ty jesteś bezbronny, bezwolny… Najpierw przychodzi bunt, wściekłość, agresja, potem apatia, na koniec swoiste otępienie i pogodzenie się z losem. Jak u tego szpaka w opowieści Laurence’a Sterne’a – nie możesz wyjść i nic na to nie poradzisz… Kiedy człowiek zostanie porwany wszystko traci sens. Pozostaje walka o wolność, o oddech, o życie pozbawione więzów. Ale co zrobić, kiedy te więzy tworzymy sobie sami?

Tarryn Fisher to mistrzyni thrillerów psychologicznych i wędrówek w głąb samego siebie. Nie inaczej jest z powieścią „Mud Vein. Ciemna strona”.

Senna Richards kończy trzydzieści trzy lata. Jest samotna, wycofana, pozbawiona miłości, przyjaciół, rodziny… Jest też popularną pisarką, której życie nie oszczędzało od samego początku. Jej przeszłość, jej teraźniejszość i jak się wkrótce okazuje jej przeszłość naznaczona jest tragediami, których wystarczyłoby na wypełnienie kilku życiorysów. Ale Senna trwa niezmiennie. A kiedy pewnego dnia budzi się zamknięta w obcym domu, na całkowitym odludziu, odcięta od świata i pozbawiona możliwości ucieczki, od razu rozumie, że została porwana. Przez kogo? Dlaczego? Zima zapowiada się długa, a jeśli Senna pragnie odzyskać wolność będzie musiała zmierzyć się z samą sobą.

„Patrzenie w głąb siebie i oglądanie wszystkich elementów kierującego tobą mechanizmu sprawia ból. Człowiek zawsze jest dużo brzydszy, niż sądzi, i bardziej samolubny, niż kiedykolwiek chciałby przyznać. Dlatego ignorujesz to, co masz w środku. Myślisz, że jeśli nie będziesz o tym myśleć, to tak, jakby to nie istniało. Aż pewnego dnia pojawia się ktoś, kto po prostu cię otwiera. Widzi wszystkie twoje mroczne zakamarki.”

Tarryn Fisher ma nie lada tupet. Tworzy opowieści-mozaiki, opowieści-zagadki, opowieści-labirynty, po których czytelnik kluczy zdruzgotany u boku jej poharatanych bohaterów i Bóg jeden wie, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Tak jest za każdym razem i tak również jest w przypadku „Ciemnej strony”. Po raz kolejny Fisher daje możliwość wejścia do głowy swojej narratorki, tylko po to, byśmy mogli odkryć, że kryje się tam ciemność i chaos większe, niż zakładalibyśmy, że jest to możliwe. Jakby tego było mało, otrzymujemy tutaj bohaterkę do cna antypatyczną, taką, którą pomimo przeżywanych przez nią tragedii ciężko jest polubić. Senna to przecież kobieta sukcesu, a jednocześnie wrak człowieka – żałosna, zniszczona, upaprana swoją zawirowaną psychiką i babrająca się we wspomnieniach, które dawno temu powinna zostawić za sobą. Poznawanie jej ciemnej strony, tej bagnistej żyły, która chroni ją niczym pancerz przypomina taplanie się w rynsztoku ludzkiego dramatu – w jakiś sposób brzydzi, ale nie można odwrócić wzroku.

„- Twój mrok mnie do ciebie przyciąga. Twoja czarna żyła. Twoja ciemna strona. Ale czasami taka ciemna strona może cię zabić.”

Od „Ciemnej strony” nie sposób się oderwać. Fabuła, niby prosta, niby kameralna, bo prawie nie wychodzi poza cztery ściany trzech głównych pomieszczeń, meandruje, wije się i kluczy, a wszelkie odpowiedzi wymykają się co rusz i rozpływają w powietrzu. Trudno powiedzieć, czy to frustrujące, czy przyjemne, czy wszystko jednocześnie, ale jedno jest pewne – Tarryn Fisher dobrze wie, jak wykreować thriller psychologiczny, który uderza prawdziwością emocji, głębią bólu i zwyrodnieniem ludzkiego umysłu. Wie, jak zamotać, zaplątać, całkowicie popaprać życie swoich bohaterów, byśmy operowali na strzępach, skrawkach, rozbitych kawałkach, które nawet poskładane już nigdy nie będą spełnioną całością.

Jeśli jesteście gotowi na dawkę bolesnych emocji i opowieść tak fascynującą, jak okrutną, to nie wahajcie się ani chwili – „Ciemna strona” Tarryn Fisher już na Was czeka.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo na końcu zawsze pozostaje ostateczny wybór.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN. ❤

**Zapraszam na filmik!

***Poznajcie też inne wbijające w fotem thrillery Tarryn Fisher:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s