„Exodus” Łukasz Orbitowski 🖤 PATRONAT & recenzja

Czasami jest to impuls. Czasami zachłanna myśl. Czasami rodzaj wewnętrznej konieczności, potrzeby, by się ulotnić, by zniknąć, by uciec. Ruszyć w drogę, pobiec przed siebie, zostawić za sobą wszystko, co dotychczas znaliśmy. Podjąć podróż w nieznane, tam, gdzie jesteśmy nikim, a możemy być każdym, gdzie chroni nas anonimowość, inna kultura, obcy nam ludzie. To wyprawa bez skonkretyzowanego celu, chociaż cel czyha w naszej podświadomości. Na razie pozostaje strach. Pozostaje gonitwa myśli. Tutaj nie wystarczy jeden uśmiech, potrzeba morza przelanych łez.

Podróż, która pozwoli wreszcie powrócić, podejmuje bohater mocnej, niepokojącej opowieści Łukasza Orbitowskiego – „Exodus”.

Trach. Od tego wszystko się zaczyna. Janek musi uciekać. Jak najdalej przed siebie. Bez kart kredytowych, bez dowodu osobistego, jedynie z plecakiem wypełnionym gotówką, w ubraniu, które kupi w biegu. Dworzec. Pociąg. Inny dworzec. Nowa tożsamość. Tak przemierza Berlin. Tak trafia do Słowenii. Tak ląduje na pewnej greckiej wysepce. Każde miejsce jest inne. Każda podjęta droga pełna nowych wyzwań. A na końcu być może wcale nie czeka na niego ukojenie.

„– Złe rzeczy, które wyrządzam, zawsze zaczynają się niewinnie, a od konsekwencji nigdy nie zdołasz uciec. (…) Zło jest potężniejsze, bo niszczy wszystko i nie ma takiego dobra, które posłużyłoby za zadośćuczynienie. Wydrapałabym sobie oczy, gdyby to przyniosło ulgę. Ale nie przyniesie. Cierpiałabym tak samo i jeszcze byłabym ślepa. Nie ma ratunku. Nie można nigdzie uciec, bo dokądkolwiek pójdziesz, zabierzesz ze sobą siebie i swoje nieszczęśliwe serce. A teraz zmykaj. Pilnuj swoich pieniędzy. Jeśli spotkasz Sophie, powiedz, żeby wróciła.”

„Exodus” to powieść, której pewnie niewielu czytelników spodziewałoby się po Łukaszu Orbitowskim. Wcale nie dlatego, że jest nie taka jak być powinna (cokolwiek tak powinność znaczy). Jest INNA. To ucieczka nie tylko od fantastyki, od grozy, z którą przez wiele lat pisarz był utożsamiany, ale to nawet ucieczka od stuprocentowej fikcji, bo fabuła jest do bólu prawdziwa, podobnie jak emocje, od których wprost kipi. Jest inna, w sensie, dotykająca rzeczywistych, jak najbardziej realnych tematów ważnych tu i teraz. Być może za jakiś czas, dla nadchodzących pokoleń, „Exodus” przestanie być już tak aktualny, bo z jednej strony temat zagubienia i wykorzenienia jest uniwersalny bez względu na czas, czy epokę, jednak sama problematyka migracji  tak charakterystycznej dla naszej codzienności wraz ze wszystkimi jej reperkusjami może już mieć odmienne znaczenie, inny wydźwięk, widziana może być z odmiennej perspektywy, nie można tego przewidzieć.

Jeszcze kilka miesięcy temu Łukasz Orbitowski zapowiadał powieść drogi. I tak, „Exodus” jest powieścią drogi, w pewnym sensie, ale przede wszystkim, tak naprawdę – jest powieścią ucieczki. Droga nie jest dla bohatera tajemniczym szlakiem, odkryciem, oświeceniem, ale swoistym azylem, jedyną możliwością, by żyć dalej i kroczyć naprzód, a wreszcie staje się ostatnią prostą przed poznaniem prawdy. To droga do wybaczenia, do tego, by stanąć twarzą w twarz ze swoją przeszłością i rozpaczą, którą za sobą niesie. „Exodus” to także historia tęsknoty i ojcowskiej miłości, która napędza, dając szansę na nowy start.

Łukasz Orbitowski jeszcze nigdy nie był tak subtelny w rysowaniu emocji, nigdy tak przejmujący w opisie miłości ojca do syna, nigdy tak realistyczny w odmalowywaniu rzeczywistego świata.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN. ❤

**Zapraszam na filmik i na rozdanie! (wieczorem)

***Obejrzyjcie też zwiastun!

8 thoughts on “„Exodus” Łukasz Orbitowski 🖤 PATRONAT & recenzja

  1. Czepiam się książek pisze:

    Czekałam na pierwszą recenzję tej książki, bo zastanawiałam się od dawna, co też zaserwuje nam Orbitowski po świetnej „Innej duszy”. Oby „Exodus”rzeczywiście był tak intrygujący jak piszesz 😉

    • Bombeletta pisze:

      Jest inny, jest mocny, jest przejmujący – to zupełnie odmienny Orbitowski. Uwielbiałam go w „Szczęśliwej Ziemi”, uwielbiałam w opowiadaniach, uwielbiałam w „Innej duszy” i tutaj niezmiennie – uwielbiam. 🙂

  2. rozkminyhadyny pisze:

    Oj, teraz bardzo mnie namówiłaś, by prędko po ten leżący na półce egzemplarz czym prędzej sięgnąć! Co prawda liczyłam na coś bardziej w duchu „Wigilijnych psów”, które podobały mi się niesamowicie, taka inna powieść może być nawet jeszcze lepsza niż to, czego oczekiwałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s