Wieczór z… „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcin Wicha

"Rzeczy, których nie wyrzuciłem" Marcin Wicha

„Wiele osób stawia to pytanie. Nie znikniemy bez śladu. A nawet jak znikniemy, to zostaną nasze rzeczy, zakurzone barykady.”

Opowieść o śmierci. Opowieść o tęsknocie. Opowieść o przedmiotach naznaczonych obecnością.

Prosta. Bez zbędnych upiększeń, bo ci co odchodzą nie potrzebują esów floresów.

Emocjonalna. Z każdego zdania wyziera pustka.

Szczera. Śmierć nie przybiera min, nie stroi się w piórka.

Po prostu jest.

W bibelotach zbieranych latami.

W fotografiach, na których ukrywa twarz.

W ukochanych książkach.

W tym wszystkim jest matka chłopca i dorosłego mężczyzny. Przyjaciółka (bo przyjaciele ważniejsi od rodziny), żona, partnerka i ukochana babcia. Nie pałała zbyteczną szczęśliwością. Żyła.

A teraz odeszła.

RZECZY, KTÓRYCH NIE WYRZUCIŁEM Marcin Wicha (Paszporty Polityki)

Marcin Wicha snuje wspomnienia, łapiąc ostatnie nitki życia. Wyłaniają się lecące żurawie (moją Mamę do dzisiaj wzruszają), językowe fiksacje, zapomniane powiedzonka…

„Mówiła: ‘Kupię ci każdą książkę, przynajmniej nie jesteś kretynem’.”

Z subtelnością i delikatnością sztukmistrza przedziera się przez osamotnione przedmioty i snuje słodko-gorzkie miniatury. Tak można napisać o kimś kogo naprawdę się kochało.

Bez egzaltacji i bez napuszenia.

Niespiżowy pomnik sam w sobie.

O tym, co zostało i tym, co pozostanie.

O.

Komentarze do: “Wieczór z… „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcin Wicha

  1. Karol Nowak napisał(a):

    Lubię takie książki, które nie obchodzą się z czytelnikiem, jak z jajkiem – zapisuję pozycję na listę „książek do przeczytania” 🙂

  2. Keppler napisał(a):

    Nie wiem czemu, ale te twoje ostatnie 4 zdania to chyba najlepsza zachęta do przeczytania jakiegokolwiek tytułu jaką widziałem od dawna, gdziekolwiek. Przeczytam!

    • Bombeletta napisał(a):

      To zdecydowanie jedna z tych pozycji, które dotykają tego co najważniejsze i najdelikatniejsze. Cieszę się, że poruszyła Cię już od pierwszych chwil. A czytałaś może „Dlaczego przestałem kochać design”?
      Pozdrowienia!

Dodaj komentarz