„Opuszczone miasto” Ben H. Winters – recenzja

W przeddzień zagłady całej ludzkości ostatni sprawiedliwy kontynuuje swoją walkę o godność i przyzwoitość pokrzywdzonych w drugim tomie nagradzanej trylogii Bena H. Wintersa Ostatni Policjant – „Opuszczone miasto”. (recenzja 1 tomu TUTAJ)

Gdyby świat miał się skończyć w ciągu zaledwie kilku miesięcy, to co byście zrobili? Czy ciągnęlibyście dalej swoje dotychczasowe życie ze świadomością, że lada moment wszyscy zginiemy, czy w tych ostatnich tygodniach postanowilibyście coś zmienić? A może pójść w tango, rzucić wszystko w diabły i rzucić się w wir szaleństwa? A może posunąć się jeszcze dalej, oddać się wszelkiej możliwej dekadencji, zbałamucić całkowicie, obserwując zmierzch ludzkości? Czy u progu zagłady dobro i zło miałyby jeszcze jakieś znaczenie? U Bena H. Wintersa bohater już na początku wybrał, że pozostanie tym, kim jest i nie zejdzie do końca z obranej drogi.

„(…) policja zmieniła oblicze, skupiając się na jednym podstawowym celu – nie chodziło już o zapobieganie przestępczości, rozwikływanie spraw i zamykanie winnych, tylko o utrzymanie przy życiu jak największej liczby ludzi i zapewnienie im bezpieczeństwa. O ocalenie ich, by mogli zginąć…”

Na Ziemię nadciąga asteroida 2011GV1 zwana Mają, która przyniesie totalną zagładę wszelkiego życia na naszej planecie. Do nieuchronnego zderzenia zostały już niecałe trzy miesiące. Upadły biznesy mniejsze i większe, nadszedł kryzys ekonomiczny, państwo przejęło kontrolę nad obywatelami, a wojsko przejęło ulice. Ludzkość wstrzymała oddech, szerzy się chaos, zniszczenie, nihilizm. Jednak były detektyw Hank Palace nie traci nadziei i wciąż walczy o sprawiedliwość. Tym razem podejmuje się przyjacielskich poszukiwań zaginionego mężczyzny, ale wkrótce okaże się, że nie tak łatwo odnaleźć jednego człowieka w upadającym świecie.

„Imponuje mi to rozpadające się z wolna miejsce i fakt, że facet mimo wszystko stara się utrzymać je na chodzie, dając innym ludziom choć namiastkę normalności w czasach poprzedzających ‘pieprznięcie’”.

Ben H. Winters kontynuuje w „Opuszczonym mieście” przejmującą preapokaliptyczną wizję świata u progu zagłady, kiedy los ludzkości zdaje się przesądzony i nic już nie da się na to poradzić. Krążymy pod rękę z naszym bohaterem po uliczkach, dzielnicach, upadających zaułkach, by podglądać ostatnie chwile zwykłych ludzi, wsłuchiwać się w sumienie samego Hanka i krok po kroku odkrywać jego plany. Wizja Wintersa pozostaje wciąż kameralna, skupiona na tym co tu i teraz dla bohaterów, na ich buzujących emocjach, na skrajnych decyzjach, na prostych, ludzkich gestach, które znaczą więcej, bo są ostatnim bastionem cywilizacji.

„Opuszczone miasto” Ben H. Winters, przeł. Robert J. Szmidt

Sięgając po trylogię Ostatni Policjant przygotujmy się na wyjątkową opowieść, w której niczego nie można być pewnym. Co prawda kręgosłup moralny głównego bohatera pozostaje niezachwiany, ale miasto wokół niego przekształca się, bo w podziemiu tli się jeszcze nadzieja, rodzi się bunt przeciw ostateczności śmierci, a ludzie nie poddają się tak łatwo nieugiętej wizji nadciągającej zagłady. Pojawiają się pytania, nieśmiałe, wreszcie coraz bardziej wyraźne głosy sprzeciwu, nowy system zaczyna się chwiać w posadach, a im bliżej końca, tym dramatyczniej, tym intensywniej. Nadchodzi trzeci, finalny tom, asteroida jest coraz bliżej Ziemi… A na razie lepiej:

„koncentrować się na chwili obecnej bądź też na najbliższej przyszłości, byle nie wybiegać myślą zbytnio w przód ani zbytnio wstecz.”

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem RM. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS! 

 

 

Komentarze do: “„Opuszczone miasto” Ben H. Winters – recenzja

  1. M. Kreft napisał(a):

    Już czuję ten klimat! 🙂 Przyznam się, że przeoczyłam, że recenzowałaś też pierwszy tom! To naprawdę mocna seria, świetne czytadło letnie i nie-tylko-letnie.

Dodaj komentarz