PRZEDPREMIEROWO: „Hashtag” Remigiusz Mróz – recenzja

Najpopularniejszy polski pisarz w Polsce zapewnia swoim czytelnikom porządny dreszcz niepokoju w doskonałym thrillerze psychologicznym „Hashtag”.

Wyobraźcie sobie, że cała Wasza rzeczywistość to tylko sprytnie wykreowana iluzja. To cienie na ścianie jaskini życia, to dymy i lustra, które odbieracie za prawdę, a są jedynie namiastką tego, co znaleźć moglibyście na zewnątrz. Niestety, nie dane jest Wam opuścić ogniska, nie dane jest Wam obrócić się ku światłu, ku prawdziwej idei. Skuci łańcuchami, skupieni na dnie jaskini obserwujecie tylko odbicia, żyjecie doczesnością. By wyzwolić się z więzów, by na nowo sięgnąć po wyższe idee musicie przeżyć moment przebudzenia – anamnezy, czyli przypomnienia o tym, co tak naprawdę najważniejsze. Tę słynną platońską alegorię jaskini wykorzystywano w popkulturze nie raz, ale już dawno nie posłużyła za podstawę tak fascynującej zagadki jak u Remigiusza Mroza!

Tesa cierpi na zagrażającą jej życiu nadwagę, miewa stany depresyjne, ale mimo to próbuje żyć na własnych warunkach, u boku kochającego męża. Do czasu. Pewnego dnia Tesa dostaje smsa z informacją o przesyłce, z którą nie ma nic wspólnego, a której zawartości nie potrafi z początku skojarzyć z niczym konkretnym. Ta przesyłka jest pierwszą z wielu i Tesa wkrótce przekonuje się, że idąc jej tropem popełniła największy błąd w swoim życiu, narażając się na największe niebezpieczeństwo. Jej życie nabiera tempa, gdy kobieta zaczyna odkrywać tajemnicę związaną z niezrozumiałym hashtagiem #apsyda, z zaginionymi od lat osobami i… własną przeszłością.

Przypominanie oraz idące za nim przebudzenie nawiązujące do „Politei” Platona to bardzo ciekawy pomysł na motyw przewodni powieści. Idealnie pasuje do idei dreszczowca, w której podstawową emocją wywołaną w czytelniku ma być narastający niepokój. W „Hashtagu” przypomnieć i wyjść z jaskini – tej alegorycznej, jak i zupełnie realnej, składającej się na jej ograniczoną rzeczywistość – musi główna bohaterka Tesa, kobieta, której autodestrukcyjne zachowania zwróciły uwagę kogoś, go głębszym postrzeganiu. Jej osobista historia to świetny punkt zaczepienia – to w końcu z jej perspektywy czytelnik obserwuje świat powieści, to jej oczami obserwuje kolejne wydarzenia i wreszcie to z nią musi z tej jaskini cieni się wydostać, by pojąć, jak wiele z jej świata było wyłącznie iluzją.

Po twórczość Remigiusza Mroza sięgam z wypracowaną ostrożnością i zaciekawieniem, bo przekonałam się niejednokrotnie, że jak na płodnego rzemieślnika gatunku przystało, jego książki bywają raz lepsze, raz gorsze. „Hashtag” należy do tych bardzo dobrych, jeśli nie najlepszych opowieści w jego twórczości, w których każdy element jest pieczołowicie dopracowany, a fabuła zaskakująca i wciągająca od początku do końca. Mróz wyzbył się nieznośnego encyklopedyzowania, porzucił irytujące dialogi bohaterów oparte na przekomarzaniu się, a dzięki temu, że ograniczył fabułę i wykreował kameralny niemal dreszczowiec, uniknął tym samym sensacyjnej schematyczności, w którą potrafił popaść w poprzednich swoich powieściach. W „Hashtagu” unika tanich chwytów, natomiast ustawia swoich bohaterów w takiej konfiguracji, stwarza dla nich tak niepokojącą sytuację, porusza tak zaskakujące miejscami tematy, że czytelnik z przyjemnością zanurza się w tę mroczną, morderczą zagadkę. Już dawno nie trafiłam na powieść Remigiusza Mroza, która sprawiłaby mi taką literacką frajdę!

Doskonały dreszczowiec – więcej takich Mrozów!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona. ❤

**Zapraszam na filmik!

13 myśli w temacie “PRZEDPREMIEROWO: „Hashtag” Remigiusz Mróz – recenzja

  1. Daria Filipowicz pisze:

    Jestem po lekturze dwóch jego książek, zaczęłam niechronologicznie od „Zaginięcia”, które pomimo wymienionych przez Ciebie mankamentów, spodobało mi się, niestety „Kasacja” była bardzo słaba. W międzyczasie jednak Mróz wydał kilka czy nawet kilkanaście powieści, więc jest duża szansa na lepszy styl. 😉

  2. Patrycja pisze:

    Znalazłam kolejną, mam nadzieję dobrą, pozycję do przeczytania. Jej fundamenty rzeczywiście są ciekawe, zawsze też podobają mi się zachwalane przez Ciebie książki, nie może być więc mowy o niewypale

  3. Adkaa pisze:

    Mnie jakoś nigdy on nie porwał, ale może to się zmieni… 😉 Ze swoich niedawno przeczytanych mogę natomiast polecić „Podejrzanego” – fajna i lekka lektura, ale też wciąga 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s