„Saharyjskie dni” Sanmao – PATRONAT podróżniczy

"Saharyjskie dni" Sanmao (Książka podróżnicza)

Sanmao, bestsellerowa tajwańska pisarka, serwuje nam czytelnikom autobiograficzną, wypełnioną ciekawostkami podróż na odległą pustynię, do krainy ludu Sahrawi w swoich „Saharyjskich dniach”, po raz pierwszy wydanych w Polsce!

Sanmao, a w zasadzie Chen Mao Ping, znana również pod pseudonimami Echo i Echo Chan, jest jedną z najbarwniejszych i najbardziej wyjątkowych pisarek z Dalekiego Wschodu. Od najmłodszych lat była wolnym duchem w swojej rodzinie – niezależna, zbuntowana przeciw uciskowi i przeciw tradycyjnej roli kobiety szukała własnej, indywidualnej ścieżki, która wreszcie zaprowadziła ją do odległej i egzotycznej Europy. Sanmao studiowała w Hiszpanii, potem w Niemczech, potem na powrót na Tajwanie, by marzenie rzuciło ją wreszcie na pustynne oblicze Sahary Zachodniej, która w tym okresie historycznym podlegała Hiszpanii. To właśnie ta podróż i związane z nią życie pośród pustynnych plemion stały się inspiracją dla „Saharyjskich dni”.

Sanmao jak nikt inny potrafiła odmalować pustynne życie wraz z jego codziennością i niezwykłością. Spoglądała na ten odmienny świat zarówno oczami kobiety Dalekiego Wschodu, jak i Europejki, którą Sanmao stała się oficjalnie po zaślubieniu Jose Marii Quero y Ruiza, kiedy małżonkowie zamieszkali razem w osadzie na Saharze. Warto zauważyć, że jest to spojrzenie na odmienną kulturę jak żadne inne – wypełnione dowcipnymi komentarzami, perypetiami, uwagami… Sanmao miała niezwykłą empatię, a jednocześnie była na swój sposób bezczelna i nie brała pod uwagę jakiejkolwiek odmowy. Jeśli chciała wejść do namiotu z młodziutką zaślubioną sąsiadką, która potrzebowała jej wsparcia, to korzystała ze swojej pozycji cudzoziemki i za nic sobie mając miejscowe zwyczaje, szła z pomocą dziewczynie, jak wspomina w „Małej pannie młodej”. Była pomocna i gościnna, tym samym zaskarbiając sobie zaufanie miejscowych kobiet, które polecały się jej poradom, a nawet lekarskim zabiegom, które w przezabawny sposób opisuje w „Znachorce”. Jej dociekliwość kosztowała ją nawet jej ukochane sandały, gdy postanowiła poznać zaskakujące rytuały dotyczące higieny na pewnej plaży, co opisała rewelacyjnie w „Łaźni na pustyni”. Nie unikała nawet niebezpiecznych wyskoków, kiedy miewała swoje zachcianki, jak chociażby kiedy zapragnęła kwitnących kwiatów w sercu pustyni i wraz z mężem włamali się na teren ogrodów gubernatora, co opisała w „Własnymi siłami”. Jednak jej wspomnienia to także niedowierzanie i rozpacz, kiedy jej nowa mała ojczyzna zaczęła rozpadać się w szwach pod naciskiem rebelii. Jej „Płaczące wielbłądy” to najbardziej przygnębiająca historia w zbiorze, ukazująca skomplikowane relacje panujące na Saharze Zachodniej.

"Saharyjskie dni" Sanmao (Recenzja książki)
„Saharysjkie dni” Sanmao, przeł. Jarek Zawadzki

Sanmao była prawdziwą obserwatorką pustynnego świata, ale sama też w pełni umiała poddać się jego urokowi. Stała się częścią swojej małej społeczności, do tego stopnia, że niewiele umykało jej uwadze. Wszystkie swoje przygody, doświadczenia, smutki i radości przelewała na papier, zachwycając czytelników nieznanymi do tej pory detalami. Miała smykałkę do opisywania życia takim jakie jest – bez zbędnych zachwytów, unikając tym samym banałów, na które narażeni są podróżnicy, przed którymi otwiera się możliwość przeniknięcia do rzeczywistości miejscowych. „Saharyjskie dni” stanowią jeden z ostatnich, jeśli nie ostatni, zapis świata, który zniknął i już nigdy nie wróci. Pustynnych chwil, w całej swojej okazałości – miejscami bezwzględnych, kulturowo obcych, a jednocześnie zjawiskowo pięknych. Narzuca się na myśl wspomnienie fatamorgany, którą Sanmao napotkała w pierwszych dniach na Saharze – doświadczeniu przestrachu i niesamowitości, które towarzyszyło pisarce i podróżniczce przez kolejne lata, a które najlepiej oddaje ogrom i tajemniczość pustyni.

„Saharyjskie dni” to nie tylko już klasyka literatury tajwańskiej, ale wyjątkowa pozycja podróżnicza, która zachwyca, bawi i smuci, oddając ducha nie tylko samej pustyni, ale też kobiety, która zdecydowała się ją opisać. Sanmao.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kwiaty Orientu. <3
**Zapraszam na filmik i na KONKURS!

Komentarze do: “„Saharyjskie dni” Sanmao – PATRONAT podróżniczy

  1. Krzysztof K. napisał(a):

    Zrobiła mi Pani zaskakujący upominek tą recenzją. Literatura podróżnicza porywa mnie od dawna. Dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz