„Gra w oczko” Grzegorz Kalinowski – recenzja PRZEDPREMIEROWA i PATRONACKA

"Gra w oczko" Grzegorz Kalinowski (Polski kryminał)

Grzegorz Kalinowski, były dziennikarz TVN i Radia Zet, producent filmowy i baczny obserwator telewizyjnego świata, odsłania jego kulisy w ostrym jak brzytwa kryminale „Gra w oczko”, pierwszej powieści z cyklu #TeamPocisk.

W celebryckim świecie warszawskiej elity nie jest łatwo pozostać czystym i nieskalanym. Tak przynajmniej przekonuje czytelnika Grzegorz Kalinowski, który w swojej kryminalnej historii wziął na tapet tak dobrze sobie znane środowisko polskiej telewizji i polskiego sportu. Kto zamierza przekroczyć próg, ten musi być gotowym na wszystkie brudne zagrania i ciosy poniżej pasa. Nikt nie jest bezpieczny!

Joanna Becker to jedna z szych warszawskiego dziennikarstwa, która ma nosa do politycznych afer, ale nie ma szczęścia w miłości. Kolejny kochanek odchodzi z jej życia, akurat kiedy piętro wyżej przytrafia się jej nie lada reporterska gratka. W nieprzyjemnych okolicznościach bowiem ginie Dawid Błochowiak, nadzieja polskiej piłki nożnej, reprezentant Polski, gwiazda swojego klubu. Ale jak się okazuje podobno także nieźle zadłużony hazardzista o ksywie Oczko, czyli Blackjack, który nawet na koszulce miał numer 21, a który niejednej miejscowej szui wisiał sporo pieniędzy. Rusza dziennikarskie i policyjne śledztwo, każdy ma tu coś do stracenia, a gra toczy się o najwyższą stawkę.

"Gra w oczko" Grzegorz Kalinowski (#TeamPOCISK)

Grzegorz Kalinowski nie owija w bawełnę! Otrzymujemy fikcyjną, a jakże prawdziwą historię o realiach telewizji i sportu, o hazardzie i całym tym celebryckim piekiełku, które upaprane jest po pachy w brudnych interesach. „Gra w oczko” to miejski, siarczysty kryminał, którego najmocniejszą stroną, poza rozpędzoną fabułą, jest ostry jak brzytwa język. Brutalny, pełen przekleństw i telewizyjnej nowomowy, świetnie pasuje do tego drapieżnego światka wypełnionego plotkami i intensywnymi doznaniami na różnych szczeblach legalności. Czego tu nie ma! Czytelnik natknie się na hazard na najwyższym poziomie, prostytucję we wszelkich jej odmianach, także metaforycznych, na korupcję i afery polityczne. Wszystko to ledwo skryte za woalem kłamstw, półprawd i wachlarzy nieprzyzwoitych sum pieniędzy, które opłacają kolejne rozrywki, kolejne niebezpieczne wzloty i spektakularne upadki.

W „Grze w oczko” Grzegorz Kalinowski zdaje się kpić ze wszystkich, którzy decydują się babrać w tym celebryckim błotku – z nieudolnych intelektualnie reporterów, z największych graczy na rynku, z ludzi z koneksjami, którzy za wszelką cenę pragną piąć się po szczeblach kariery, a kolejne trupy nie robią już na nich wrażenia. To przerysowana panorama wielkich sukcesów i ludzkich nieszczęść, jak wyciągnięta żywcem z pierwszych stron bulwarówek, z galerią postaci, które od razu zapadają w pamięć. To kryminał z życia polskich elit – przerażająca, rozochocona fikcja, którą lepiej obserwować w książkach, naiwnie wierząc, że takie afery to tylko na kartach powieści, a nigdy w naszej rzeczywistości.

A wciąga jak diabli.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. <3
**Zapraszam na film i na konkurs!

Dodaj komentarz