Site icon Wielki Buk

Bezsenne Środy: „17 podniebnych koszmarów” Stephen King i inni – recenzja

"17 podniebnych koszmarów" Stephen King
„17 podniebnych koszmarów” Stephen King

Stephen King i Spółka prezentują antologię tematycznych opowiadań z pogranicza grozy i zabierają swoich czytelników w przestworza w 17 podniebnych koszmarach.

Czujesz lęk przed lataniem? Boisz się wsiąść do samolotu, helikoptera, balonu, a sama myśl o wzbiciu się w powietrze sprawia, że drżą Ci kolana i zasycha w gardle? Powietrzne wygibasy nie są dla Ciebie? To zapomnij o tej książce! A jeśli w powietrzu czujesz się jak ryba w wodzie, to poczekaj chwilkę, poczekaj dwie już King sprawi, że odechce Ci się latania na dobre.

Oto jestem sześć tysięcy metrów nad ziemią, uwięziony w wyjącej skorupie śmierci.

Stephen King stworzył antologię opowiadań, w której na czytelnika czeka siedemnastu twórców i siedemnaście tekstów z tematyki grozy i fantastyki opowiadania i jeden rodzynkowy wiersz których tematem przewodnim jest latanie, a w zasadzie wszystkie możliwe nieszczęścia, jakie mogą przytrafić się tym, którzy zdecydują się już latać. Do Króla Horroru dołączył jego kumpel Bev Vincent z okładki, jego syn Joe Hill, Dan Simmons, znany m.in. z powieści Terror i cyklu Hyperion, fantastyczny Ray Bradbury od 451 stopni Fahrenheita, fenomenalny Richard Matheson, nieco w Polsce przykurzony i zapomniany, a także klasyczny Ambrose Bierce od gotyku amerykańskiego Południa, a nawet sir Arthur Conan Doyle, twórca legendarnego Sherlocka Holmesa, i jeszcze inni, mniej znani twórcy horrorów, grozy i fantastyki.


„17 podniebnych koszmarów” Stephen King, przeł. Tomasz Wilusz

W 17 podniebnych koszmarach czytelnik natrafi na dziwne istoty, które pojawiają się znikąd na skrzydle samolotu, na gargantuiczne kreatury snujące się po przestworzach, na niewykrywalne wiry i tajemnice powietrza, których nikt nie chce poznać. Otrze się o obłęd, klaustrofobię, a wszelka potrzeba eksploracji zostanie stłumiona w zarodku, nawet marzenia o odległych podróżach w czasie. Koszmar, który czai się w niebiosach jest koszmarem niemal kosmicznym to połączenie niewyobrażalnych potworności z próbą psychologicznego podejścia do tematu i chociaż wszystko zależy tutaj od konkretnego opowiadania, to każde straszy na swój wyjątkowy sposób. Jeśli ktoś zapyta o opowiadanie samego Króla Horroru, to jego Specjalista od turbulencji co prawda nie zwala z nóg, ale kto pamięta Langoliery sprzed lat, ten wie, że w temacie przestworzy i czających się tam potworności King już powiedział swoje i zrobił to znakomicie, a teraz dał szansę innym.

Sięgając po 17 podniebnych koszmarów czytelnik nie musi obawiać się dreszczy przerażenia, ale też nie powinien oczekiwać przypadkowości zamieszczonych w antologii tekstów. Kiedy w grę wchodzi krótka forma, to Stephen King zdecydowanie jest w niej mistrzem i jak się okazuje także doskonałym selekcjonerem treści. Spisał się na medal i przyłożył do zadania, jakie sobie wyznaczył, dobierając siedemnaście doskonałych, idealnie dopasowanych do tematyki tekstów. Każdy z nich jest inny jedne straszne bardziej, inne mniej, inne w ogóle każdy jednak na swój sposób niepokojący, każdy zachowujący charakterystykę pisarza, który je stworzył. Ten aspekt jest w tym zbiorze najciekawszy, bo nawet prześmiewczy, króciutki tekst Biercea zdaje się być na miejscu, ironiczny względem całości. Na dokładkę, King dorzuca do każdego opowiadania króciutki wstęp od siebie a to anegdotkę, a to ciekawostkę o autorze tym samym nadając tomowi własnego kingowego sznytu. Ile jest w tym Beva Vincenta, a ile sympatii do niego i koleżeńskiej chęci promocji tego raczej się nie dowiemy, ale miłośnicy prozy Kinga i intrygujących opowieści ze szczyptą grozy, ci powinni być zadowoleni.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo coś czai się na skrzydle samolotu i ja to wiem!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Exit mobile version