„Sonia” Magdalena Zimny-Louis – recenzja

Rozpaczliwa opowieść o tragediach dzieciństwa, traumach dorosłości i bliskich, którzy odwracają oczy – „Sonia” Magdaleny Louis.

To miało być zwyczajne Boże Narodzenie w rodzinie Hamerów, w trudnych czasach PRL. Bogobojna rodzina, ojciec, matka i ich dwie córki Maria i Sonia przy jednym stole, jak co roku. Nikt nie spodziewał się, że tego dnia odejdzie głowa rodziny, ojciec zostawi swoje trzy kobiety i ucieknie od nich daleko, jak najdalej, za ocean. Świat Marii i Sonii zaczyna walić się w posadach, a każdy kolejny dzień, miesiąc, rok naznacza ich życie kolejnymi bliznami. Mija czas, Maria wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych za pracą i nowym życiem, a Sonia? Sonia ucieka z domu, by dopiero po tych wszystkich latach opowiedzieć o tragediach, które czekały na nią za progiem jej domu.

O „Sonii” nie sposób nie rozmyślać. O „Sonii” nie sposób zapomnieć. Tym bardziej w obliczu otwartych dyskusji na temat krzywdzenia dzieci, na temat molestowania seksualnego i traumy, z jaką zmierzyć muszą się ofiary. Także po latach. To historia, w której wszyscy są winni, nie tylko sprawcy okrutnych czynów, ale także ci, którzy wiedzieli, którzy widzieli, ale odwracali oczy, udawali, że nic złego nie dzieje się przecież. To oskarżenie wszystkich tych ślepych na krzywdy matek, ogłupiałych sióstr, dziadków, którzy nie chcą pogodzić się z tragedią, która rozgrywa się w ich czterech ścianach, pod ich dachem. Dzieci zmyślają, dzieci wymyślają, dzieci mają bogatą wyobraźnię, bzdury, głupoty, nie, nie nie! Przykładny ojciec? Ukochany ojczym? Najbliższy rodzinie ksiądz? Przyjaciel rodziny? Nie ma mowy! Nic się nie dzieje. Tak przecież jest łatwiej, bo jeszcze będzie trzeba skonfrontować się rzeczywistością, a to nie wypada. Tak będzie lepiej…

U Magdaleny Louis dzieci wołają rozpaczliwie o pomoc, ale nikt ich nie słyszy i nikt nie chce usłyszeć, chyba, że jest już za późno. „Sonia” to próba pokazania do czego ta ślepota i ignorancja bliskich może doprowadzić, do czego doprowadza nieokiełznany strach przed opinią publiczną, przed ostracyzmem rodzinnym. Autorka swoją przejmującą opowieścią przyciąga uwagę, zmusza czytelnika, by patrzył, by zrozumiał, by czytał i analizował, bo historia Sonii i jej rodziny jest jedną z wielu podobnych, dramatycznych historii, które mają miejsce każdego dnia, wokół całego świata. Jednym ofiarom udaje się uciec od przeszłości, inne zagubione w labiryncie bólu zostają już w nim na zawsze. Chyba, że uda im się zniknąć. Rozmyć w rzeczywistości i porzucić dotychczasowe życie.

O „Sonii” nie sposób nie rozmyślać. O „Sonii” nie sposób zapomnieć. Potrzeba więcej takich książek.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Świat Książki. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz