„Pisklak” Zuzanna Orlińska – najpiękniejszy prezent na Dzień Dziecka!

Czasami lato zamiast beztroski przynosi gorzką lekcję o dorastaniu… Klub Marudnych Zaczytanych Ciotek przedstawia „Pisklaka” Zuzanny Orlińskiej ze zjawiskowymi ilustracjami Wandy Orlińskiej.

To lato dla dorastającej Klary jest inne niż zwykle. Na świat przedwcześnie przyszedł jej młodszy braciszek i teraz cała rodzina wstrzymuje oddech przed operacją, która ma uratować mu życie. Mama na ten czas zamieszkała w szpitalu, a ojciec Klary stara się zachować dobrą minę do złej gry i opiekuje się córką w domu. Kiedy do ruin pobliskiego domu wprowadzają się dwaj chłopcy Klara i jej przyjaciółka Hanka czują w powietrzu przygodę. Tylko, że życie pisze różne scenariusze, a ta letnia przygoda przyniesie więcej zadumy i trudnych wyborów niż radości. Czas beztroski zakończył się bezpowrotnie.

Pamiętam z czasów dorastania powieści Ireny Jurgielewiczowej „Ten obcy” czy Krystyny Siesickiej „Zapałka na zakręcie” – ich wpływ na moje pogmatwane wewnętrzne życie pierwszych chwil dojrzewania. Bohaterów, którzy fascynowali mnie, a którymi przez krótką chwilę chciałam nawet być. „Pisklak” Zuzanny Orlińskiej przywołuje tamte wspomnienia, poruszając i przybliżając, podobnie jak tamte historie, trudne dla młodego czytelnika tematy. Znajdziemy tu widmo śmierci nowonarodzonego dziecka wraz ze stresem, jaki to oczekiwanie i walka o życie, który odbija piętno na całej rodzinie. Historię porzuconych chłopców, których rodzice przestali walczyć nie tylko o siebie nawzajem, ale nawet o własne dzieci. Mamy tu klasyczny nastoletni bunt, mamy dziewczęcą przyjaźń i pierwsze damsko-męskie pragnienia, a wisienką na torcie w „Pisklaku” jest tajemnica, która zamyka klamrą całość. Jeśli dodamy do tego nawiązanie do „Zabić drozda” Harper Lee to nie pozostaje nic innego, jak tylko czytać.

Zuzanna Orlińska snuje opowieść o dorosłości, która puka do drzwi nieoczekiwanie. Niby miało być beztroskie lato, a tu gorzka lekcja życia. Pojawia się nowa odpowiedzialność, problemy, przed którymi nie uchroni dziecka nawet najtroskliwszy rodzic. W „Pisklaku” bohaterka przekracza conradowską smugę cienia i zdaje sobie sprawę, że pewna epoka jej życia skończyła się, a to, co na nią czeka to już inny świat i musi odnaleźć w nim swoją nową rolę. Najpełniej wyraża to ojciec Klary, kiedy dziewczynka nakrywa go na płaczu, ku własnemu zaskoczeniu:

„Piotruś urodził się chory… Nagle zrozumiałem, że jestem naprawdę dorosły. A poznałem to po tym, że już nie czuję się bezpiecznie. Nie zawsze myślę, że wszystko będzie dobrze. I nawet często zdarza się, że bardzo się boję, a nie ma jak wystawić głowy, zniknął ten złotawy, bezpieczny krąg światła.”

Prawda, że piękne?

Jeśli szukacie prezentu dla młodszej nastolatki na Dzień Dziecka lub na inną okazję, to właśnie go znaleźliście. Ta historia jest życiowa, piękna i wzruszająca i nasza przede wszystkim.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz