„Śledztwo od kuchni”, „Morderca na plebanii” i „Zabójstwo na cztery ręce” Karolina Morawiecka – recenzja

Kto ma ochotę na klasyczne powieści kryminalne w duchu opowieści o Pannie Marple, z humorem, smakowitą kuchnią i psem na dokładkę? Książki Karoliny Morawieckiej „Śledztwo od kuchni”, „Morderca na plebanii” i „Zabójstwo na cztery ręce” ukoją Wasz głód i porwą na długie jesienne wieczory.

Karolina Morawiecka, dusza cicha i pokorna, lat sześćdziesiąt, wdowa po aptekarzu ze Skały, o smakowitych zdolnościach kulinarnych i z jednym zaślinionym psem zwanym Truflą podejmuje się rozwiązania zagadki morderstwa. W tajemniczych okolicznościach ginie młoda kelnerka, a zmysł naszej bohaterki i wrodzone wścibstwo podpowiadają, że to nie był wypadek, a wszystko dlatego, że torebki na miejscu zbrodni zabrakło. I tak rusza jej prywatne śledztwo, a do naszej Panny Marple dołącza też… miejscowa zakonnica, siostra Tomasza. Po jednej sprawie, rusza kolejna i kolejna… Okolicznym morderstwom nie ma końca, ale dla Karoliny Morawieckiej nie ma zagadek nie do rozwiązania!

Książki Karoliny Morawieckiej (tym razem autorki) to miód na wymęczone makabreską i okrucieństwem serca miłośników kryminałów. Pisarka powraca swoją serią do starej dobrej opowieści kryminalnej, w duchu klasyki literatury światowej – dorzuca czarny humor, kreuje cudownie przerysowane postacie, a jej sceny zbrodni to wyrafinowane mozaiki i układanki dla najbardziej spostrzegawczych zawodników, pozbawione widowiskowego rozpasania współczesnych thrillerów. Zapomnijcie o lejących się galonach krwi, o sadystycznych zwyrodnialcach, o detektywach skażonych przeszłością – tutaj rządzi schludna wdowa po aptekarzu, której królestwem jest miasteczko pełne mieszkańców mniej i bardziej szczęśliwych, uwikłanych w swoje wybory, czasami zdesperowanych w swoich uczuciach, ot zwyczajnych ludzi, takich jak ja lub Ty.

Tak jak u Agathy Christie, tak i u Karoliny Morawieckiej czytelnik jakby przeniósł się w czasie. Podczas lektury na myśl przychodzą urokliwe domki, małe brukowane uliczki, zadbane ogródki, a pośród nich niespokojne błyski miłości, nienawiści, zawiści, zazdrości, rozpaczy… Sporo tu wątków społeczno-obyczajowych, wnikliwych spojrzeń pod powierzchnię tego, co ukrywa się za łagodnym uśmiechem, za wypracowaną fasadą mieszkańców małych książkowych miasteczek. Tylko całe to napięcie na szczęście rozładowane zostaje smakowitymi kąskami prosto z kuchni naszej wdowy i Truflą, którą musicie poznać. „Śledztwo od kuchni”, „Morderca na plebanii” i „Zabójstwo na cztery ręce” mają klasyczne kryminalne zacięcie, jak na klasyczną powieść kryminalną przystało, ale oczarują też wszystkich tych, którzy po prostu przepadają za zbrodnią z humorem, zacięciem czy motywem retro.

Warto!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem LIRA. <3
**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz