„Pokój motyli” Lucinda Riley – recenzja

Lucinda Riley serwuje czytelnikom ciepłą, romantyczną sagę o rodzinnych sekretach, o utraconej miłości i nowych początkach w swoim „Pokoju motyli”.

Posy Montague niebawem kończy siedemdziesiąt lat. Od dziesięcioleci mieszka w rodzinnej posiadłości w Suffolk, pielęgnując dawne wspomnienia, oraz ogród, o który dbała od zawsze, a który przypomina jej idylliczne dzieciństwo. Jednak ukochany dom powoli popada w ruinę i Posy wie, że będzie musiała go sprzedać. Im bliżej urodzin, kobieta poznaje coraz więcej sekretów z przeszłości, a bliscy ludzie znów pojawiają się w jej życiu. Syn, który po dziesięciu latach przyjeżdża z Australii, i ukochany, który pół wieku temu złamał jej serce, a teraz nieoczekiwanie wraca, by rozwiązać tajemnice sprzed lat.

przeł. Anna Esden-Tempska

Lucinda Riley zabiera czytelnika w nostalgiczną podróż w przeszłość. Przekraczamy próg domu zwanego Domem Admirała, by razem z Posy cofnąć się w czasie, do dziecięcych lat, do chwil spędzonych z ukochanym ojcem w ogrodzie, naznaczonych widmem wojny i jego poświęceniem jako pilota. A autorka potem rzuca nas w wir współczesności. I znów zawraca, ujawniając kolejne tajemnice i sekrety, które nasza bohaterka odkrywa z biegiem lat, jak chociażby tytułowy pokój motyli w pracowni jej ojca. Pokój, który zamiast baśniowej opowieści skrywał zamkniętą w gablotach śmierć…

„Pokój motyli” czyta sie jednym tchem – bywa romantycznie, bywa wzruszająco, bywa okrutnie. Lucinda Riley przyciąga uwagę czytelnika, maluje obrazy z przeszłości, fascynujące portrety osób, które zabrał bieg historii. A nad wszystkim czuwa rodzinna posiadłość. Niemy bohater tej opowieści, świadek wzlotów i upadków, chwil szczęścia i tragedii, złamanych serc i odnalezionej nadziei.

Kto szuka wzruszającej, napisanej z wyczuciem opowieści na długie zimowe wieczory, tego „Pokój motyli” nie zawiedzie!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

**Zapraszam na KONKURS!

Dodaj komentarz