Bezsenne Środy: 5 polskich horrorów

Narodowe Święto Niepodległości obchodzimy na Wielkim Buku tak, jak umiemy najlepiej – książkowo oczywiście.

Zapraszam na Bezsenną Środę z polskimi autorami horroru i grozy i na pięć świeżutkich tytułów, które rozgościły się u mnie w niedawnym czasie, a które polecam oczywiście z całego bezsennego serducha.

„Winda” Tomasz Sablik

Na początek anegdota: pierwsze lata mojego życia spędziłam w jednym z bydgoskich wieżowców i chociaż nie powinnam pamiętać z tamtego czasu zbyt wiele, to pamiętam… Mroczne, cuchnące zsypem korytarze, wyjący wiatr i klekoczącą windę… W tej windzie mrugająca żarówka, wyryte napisy w taniej sklejce, lustro i przypalone przyciski. Jestem dziewczyną z miasta, z blokowisk, więc taki miejski horror robi na mnie olbrzymie wrażenie, bo jest mi najbliższy.

W „Windzie” poznajemy historię taksówkacza Roberta Rota, który zmaga się nie tylko z własnymi demonami, rodzinnymi bolączkami i ekstremalną migreną, ale także z tym, co czai się gdzieś na granicy rzeczywistości, a co wywołuje tytułowa winda w jego bloku.

Chociaż fabuła bywa przewidywalna, to jednak Tomasz Sablik świetnie oddaje miejski obłęd, klaustrofobiczno-schizofreniczne poczucie zagubienia, tajemnice, które czają się za kolejnymi drzwiami. Między horrorem, dreszczowcem, kryminałem z fantastycznie niepokojącą atmosferą.

„Nowoczesna niewolnica” Tomasz Czarny i Patryk Bogusz

Mam słabość do horroru ekstremalnego, do porządnej, krwawej, pełnej gore grozy, a po Tomku Czarnym nie mogłabym spodziewać się niczego innego. A w przypadku „Nowoczesnej niewolnicy” razem z Patrykiem Boguszem naprawdę dał czadu.

Przed czytelnikiem historia niczym ze zmutowanej E.L. James podkręconej do skrajnej i ekstremalnej czerwoności. Zwykła, skromna dziewczyna z biura poznaje adwokata o mrocznej pasji i razem zaczynają odkrywać największe głębiny wyuzdania, ludzkiej nieprawości i wreszcie skrajnego obrzydlistwa.

Tylko dla czytelników o mocnych żołądkach i mocnej, wytrzymałej wyobraźni.

„Bilet w tamtą stroną” Marcin Kowalczyk

Parabuch! Koła – w ruch! Jest coś majestatycznego w pociągach. Coś monstrualnego. Coś potwornego. Olbrzym, który łapczywie pożera ludzi i wypluwa na kolejnych stacjach, wiecznie nienasycony, wiecznie zgłodniały szybkości rozżarzonych torów. Wiedział o tym Stefan Grabiński i wie o tym Marcin Kowalczyk, po którego prozie widać i czuć kolejową pasję.

Przed czytelnikiem dwadzieścia historii, które łączy owiana tajemnicą kolej jak sprzed lat. Niewielkie perony, stacje po środku niczego, niepokojąca atmosfera czegoś, co nadchodzi, co czai się gdziś w cieniu. A wszystko to nieco dziwne, subtelne, takie niedopowiedziane. Sama przyjemność lektury.

„Chodź ze mną” Konrad Możdżeń

W tym roku pośród doskonałych i najulubieńszych moich powieści grozy znajdzie się miejsce dla historii pysznej i smakowitej i chyba się domyślacie, co też mam na myśli. Przed czytelnikiem opowieść o pewnej wrocławskiej restauracji, która w swoich piwnicach i zakamarkach skrywa krwawy sekret.

A w to wszystko zamieszana jest prawdziwa historia niejakiego Karla Denke – legendarnego mordercy i kanibala, którego widmo Możdżeń wplótł w swoją opowieść po mistrzowsku. W tej historii liczy się gęsta, mroczna, krwawa atmosfera i duch ciemności sprzed lat. Dla mnie to majstersztyk!

„Wszystkie grzechy Korporacji Somnium” Dawid Kain

Weird fiction ma się w Polsce dobrze, a nawet doskonale, co udowadniają teksty Dawida Kaina. Dziwność, groteska, absurd, oniryczna senność, a wszystko to w duchu wizji przyszłości rodem z dystopijnego science fiction. Ta przyszłość to technologiczny postęp rodem z koszmaru, to sączący się niepokój i człowiek, który w tym wszystkim jest w zasadzie… niczym. Musi jedynie być.

Mocna to proza – okrutna i bezwględna dla czytelnika, tym bardziej melancholijnych wrażliwców, którzy w weird fiction odnajdują odpowiedź na swoje największe lęki i obawy.

Takie świętowanie to ja rozumiem! Mam nadzieję, że zaintrygowałam Was, że sięgniecie po te perełki z uśmiechem i wyjdziecie z tych przygód zadowoleni i nieco przestraszeni.

Bo warto czytać.

O.

Leave a Reply