Bezsenne Środy: „Rogi” Joe Hill – recenzja PATRONACKA

W Bezsenną Środę opowieść o wielkiej zbrodni, wielkiej przemocy i iście diabelskiej zemście prosto od syna samego Stephena Kinga – „Rogi” Joe Hilla.

SZUKAJĄC PRAWDY

Tego ranka Ig Perrish obudził się z kacem jakich mało. Od prawie roku co prawda zapija się i robi wszystko, by zapomnieć o brutalnej śmierci swojej ukochanej Merrin, ale to jest coś zupełnie innego. Igowi bowiem urosły… rogi. Rogi, które okazują się wywoływać w napotkanych po drodze ludziach ataki skrajnej prawdomówności. Ludzie zdradzają Igowi swoje najskrytsze myśli, najbrudniejsze sekrety, także… swoje największe tajemnice. Jak chociażby to, kto naprawdę zamordował Merrin przed rokiem.

CZY STRASZY?

Nie jestem pewna, czy powieść Hilla miała na celu sianie strachu, ale myślę, że potrafi wzbudzić prawdziwy niepokój w czytelniku. Niezwykła zdolność, jaką dają tytułowe rogi budzi w ludziach potrzebę zwierzania się, swoistej spowiedzi, a to, co wypływa z ich ust okazuje się być naprawdę przerażające. Świat wykreowany przez Hilla pełen jest skrajnej obłudy, obrzydliwego kłamstwa, ukrywanej skrzętnie przemocy. Pośród całej galerii postaci przewijających się w powieści – nikt nie jest naprawdę niewinny, nawet dzieci. Jeśli bowiem nawet ktoś nie popełnia zbrodni, nie krzywdzi innych dosłownie, to… pragnie podskórnie to zrobić i tylko moralność powstrzymuje go przed sianiem zniszczenia.

HISTORIA DIABELSKIEJ ZEMSTY

Wydaje mi się, że na tle wszystkich opowieści Joe Hilla, to właśnie „Rogi” zdają się być najbardziej przygnębiające, bo odbierają wszelkie złudzenia. U Hilla nie ma czystej miłości, nie ma niewinności, nie ma obietnicy zbawienia – jest zło. Przejrzyste, otwarte, obnażone w swoich działaniach, pozbawione wszelkiego wstydu.

Przed czytelnikiem historia diabelskiej zemsty, zemsty, która nie wybacza. Historia o ludziach i demonach i cienkiej granicy, jaka przebiega między nimi. Historia skażonego uczucia, kłamstwa, rozpaczy, która prowadzi prosto do piekła.

To jednocześnie jedna z tych mrocznych historii, która czyta się sama – Hill ma mistrzowski styl, dopracowany i lekki jednocześnie, równie diabelnie wciągający w sidła opowieści. Nie sposób się oprzeć!

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo ludzie wybaczają, a demony nie.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Leave a Reply