Trendy literackie: WIOSNA 2018 – seks i zbrodnia dominują rynek?

Moi Drodzy,

Dzisiaj opowiem Wam o tym, jak ludzkie namiętności wdarły się na księgarskie półki, czyli jak seks i zbrodnia z impetem zdominowany rynek wydawniczy. Nadszedł już czas, by po krótkiej przerwie powrócić na Wielkim Buku do TRENDÓW w literaturze.

Dla przypomnienia, trendami nazywamy dominujące w modzie, sztuce, designie oraz kulturze tendencje, które wyznaczają pewien kierunek i pokazują, co jest popularne, modne i promowane tu i teraz. Trendy mają ten charakter, że zmieniają się jak w kalejdoskopie – co sezon (zazwyczaj wyznaczany porami roku) potrafią ewoluować, mutować się, przeobrażać, czy kontynuować.

Za trendami można ślepo za nimi podążać, można się nimi inspirować i kierować, kiedy zechcemy, a można też całkowicie je ignorować, świadomie omijać, bądź nie zwracać na nie po prostu uwagi. Niemniej, należy zdawać sobie sprawę, że takie dominujące tendencje istnieją, czy tego chcemy, czy też nie. I chociaż istnienie trendów w literaturze może stanowić zaskoczenie dla każdego, kto rynku wydawniczego bacznie i uważnie nie śledzi, to właśnie dzięki trendom wiadomo, co pojawi się na rynku już jakiś czas wcześniej, po co mają sięgać wydawcy, i co trafi do rąk czytelników.

Sama wyróżniam trzy podstawowe rodzaje trendów i jedną, nazwijmy to – anomalię:

Trendy NATURALNE – samonapędzające się, reagujące na potrzeby konsumenta, na popyt i na podaż. To tendencje, które łatwo przewidzieć, a które wygasają równie naturalnie, jak się pojawiły, np. trend przyrodniczy, który jest już w odwrocie po ogromnym niemal rocznym boomie na tytuły o tej tematyce.

Trendy STAŁE – inaczej NIEZMIENNE, które nie znikają po jednym sezonie, nie reagują na masowe zmiany tematyczne, ale trwają i ewoluują, pozostając na tym samym poziomie popularności, np. popularność gatunków, jakimi są kryminały i thrillery.

Trendy SZTUCZNE – kreowane na potrzeby danej chwili, danego momentu historii. To tendencje polityczno-historyczne, reakcyjne, odnoszące się do konkretnej daty, rocznicy, do zagadnień społeczno-politycznych. Nie mają nic wspólnego z czytelnikami, z konsumentami, ani nawet z zapotrzebowaniem i sprzedażą, ale z debatą, która odbywa się poza nurtem głównym kultury.

Anomalia, czyli trendy AGRESYWNE/DOMINUJĄCE – mogą być wybuchem chwilowego zapotrzebowania, a mogą być zapowiedzią większej rewolucyjnej zmiany. To tendencje, które pojawiają się nagle, niby ni stąd ni zowąd, a które uderzają w rynek z impetem. Trudno je przewidzieć. Dobrym przykładem jest zapotrzebowanie na publikacje himalaistów i alpinistów po tragedii na Nanga Parbat.

TRENDY LITERACKIE: WIOSNA 2018

TRENDY LITERACKIE na WIOSNĘ 2018, a szczególnie jeden trend dominujący i agresywny, przynoszą zaskakujące zmiany i inspirują pytania o kondycję literatury popularnej – dokąd zmierzamy jako czytelnicy?

SEKS I NAMIĘTNOŚCI

Jeszcze nie tak dawno temu erotyką, powieściami o miłości, romansami zajmowały się wyspecjalizowane w nich wydawnictwa, jak chociażby Harlequin (u nas Harper Collins), czy upadłe już Ellora’s Cave. Opowieści o książętach, o szejkach, o biznesmenach i zwykłych dziewczynach, które wpadają w ich sidła, przeżywają namiętne przygody i odnajdują prawdziwą miłość, w której cielesny ogień będzie płonął wiecznie. Są to nieduże książeczki, łatwo mieszczące się w dłoni, wydawane w porażających nakładach, na tanim papierze z cukierkowymi, upozowanymi okładkami kupowane w kioskach na całe garście i pieczołowicie kolekcjonowane przez rzesze rozkochanych w romansach czytelniczek.  Czytane w ciemnościach alkowy, trochę pokątnie, mające miliony fanów na całym świecie, to jednak przez wiele lat w księgarniach zerkały na nas z bocznych półek przeznaczonych dla romansów/erotyków/kobiecych powieści skupionych na intymności i cielesności. Do czasu…

Popularność wampirycznej sagi „Zmierzch”, a co za nią idzie – serii „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (która oryginalnie powstała jako erotyczna fanowska odpowiedź dla dorosłych na wampiryczną, młodzieżową powieść) wyniosła romans z cienia na światło dzienne, by ten, niczym Edward w słońcu, roziskrzył się całą swoją mocą i popularnością. Współczesne bestsellerowe romanse przejęły TOPki w popularnych księgarniach, a po miesiącach i latach, teraz, wiosną 2018 roku – rynek wydawniczy.

Jak do tego doszło? Odpowiedź na to pytanie jest prosta i odnosi się bezpośrednio do tego, co napisałam wyżej. Mianowicie, nie jest nowością, że to właśnie romanse, nie kryminały, mają największą rzeszę wiernych czytelniczek na całym świecie,  na te tytuły jest największe zapotrzebowanie, to te tytuły biją rekordy popularności, a tym samym generują olbrzymie zyski ze sprzedaży.

Osobiście znałam czytelniczki, które pożerały jeden tytuł „harlequinowy” dziennie, a to jest średnio trzydzieści (30!) książek na miesiąc. Łatwo to przeliczyć, a takie zyski w epoce kryzysów i zmian ekonomicznych są na wagę złota, co dostrzegły wydawnictwa, które nigdy w erotyce się szerzej nie specjalizowały. Rywalizacja na rynku wydawniczym jest ogromna, powstaje coraz więcej wydawnictw, a pula popularnych pisarzy innych gatunków jest na razie wyczerpana i zarezerwowana przez gigantów rynku, więc należy szukać stałego dochodu gdzie indziej.

Dodatkowym atutem współczesnych romansów jest również to, że traktowane są jak współczesne baśnie – tak nazywają je nawet specjaliści od marketingu. „Piękna i Bestia”, „Kopciuszek”, czy „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków” w unowocześnionej wersji dla dorosłych to opowieści, które nie tylko odnoszą się do tak dobrze wpisanych w podświadomość archetypów, ale idą dalej, dokładnie tam, gdzie wszyscy pragnęli, ale jeszcze do niedawna wstydzili się dojść. Do tego, romanse dzisiaj mają coraz bardziej wyrafinowane okładki, enigmatyczne tytuły, i chociaż treść pozostaje ta sama, to wydawane są w bardziej prestiżowych wydawnictwach i tym samym trafiają do jeszcze szerszego grona czytelniczek.

Najwyższe szczeble władzy, intrygi i konflikty, źli chłopcy („bad boys”), którzy jak bestie czekają na oswojenie i współcześni książęta – to, co obecnie trenduje w harlequinach, trenduje też w bestsellerowych romansach. Intrygujące, a jednocześnie wcale nie zaskakujące.

Seks i namiętności to zaskakująca zmiana, pokazująca pewien zwrot kulturowy i zapowiadająca nieuchronną metamorfozę otwartego rynku. Seks wchodzi na salony i jestem ciekawa, co z tego wyniknie na dłuższą metę.

KRYMINAŁY I THRILLERY

To trend stały i niezmienny, a jedyna „nowość” polega na tym, że niewiele pojawi się debiutów, natomiast wracają największe nazwiska i tak lubiane ich popularne serie. Z naszych polskich twórców m.in. Katarzyna Bonda, Remigiusz Mróz, czy Katarzyna Puzyńska, a z twórców zagranicznych m.in. Rachel Abbot, Jorn Lier Horst czy Jo Nesbo.

Zbrodnia, krew i śledztwa to coś, za czym czytelnicy przepadają, bez względu na modę.

INSPIRUJĄCE BIOGRAFIE POLAKÓW

O ile koniec zimy należał bezsprzecznie do alpinistów i himalaistów, to wygląda na to, że wiosną szukamy inspiracji w naszej przeszłości, bo sięgamy po historie życia współczesnych, wielkich twórców kultury XX i XXI wieku. Pragniemy bliżej poznać sylwetki tych, którzy odeszli, a którzy wpisali się w polski kulturowy obraz ostatnich dziesięcioleci.

W tym sezonie poznamy m.in. biografie Zbigniewa Herberta, w końcu mamy herbertowski rok, Ryszarda Kapuścińskiego, naszego tytana reportażu, czy legendarnego jazzmana Krzysztofa Komedy.

TREND-CIEKAWOSTKA

Będę go bacznie obserwować, bo możliwe, że on również wyznacza pewien zwrot w kulturze masowej, o czym ewentualnie wspomnę dopiero w sezonie letnim. Niemniej jest to trend, na który warto zwrócić uwagę w szerszym kontekście.

Mowa tu o zatrzęsieniu tytułów ezoteryczno-pseudo-filozoficznych w duchu zen. Na półkach pojawia się coraz więcej tytułów z zakresu numerologii, astrologii i pseudo-ekologii oraz poradników z zakrętem dalekowschodnim. Trend do obserwacji – wstrzymam się z komentarzem.

Dajcie znać, co Wy Kochani Czytelnicy i Czytelniczki o trendach wiosennych myślicie. 🙂

Bo warto czytać.

O.

*Wieczorem pogaduchy na kanale:

Komentarze do: “Trendy literackie: WIOSNA 2018 – seks i zbrodnia dominują rynek?

  1. Czytanie Naszym Życiem napisał(a):

    Każdy czyta to, co lubi. Osobiście nie przepadam za romansami i erotykami, ale lubię kryminały i grozę. Jednak myślę, że warto sięgać po różne książki, a nie ograniczać się tylko do jednego gatunku i bezmyślnie ulegać modzie. 🙂

    • Bombeletta napisał(a):

      Oczywiście, że każdy czyta to, co lubi – to nie ulega wątpliwości. Trendy nie dyskutują z gustami, one po prostu są i ujawniają się co sezon. Ich zjawisko samo w sobie jest fascynujące. 🙂
      Zaskakujące jest jednak to, jak nagle gatunki potrafią ni stąd, ni zowąd zdominować rynek i jak rysuje się ich popularność w szerszym kontekście.

  2. Katrina napisał(a):

    Mnie ten trend na erotyki trochę boli… wysyp tego straszny, a osobiście takich książek absolutnie nie lubię i nie czytam, a jeśli już sięgnę to zwykle są tak głupie, że… no nie, szkoda mi na nie czasu xD Ale cóż, zwykle to co modne nie jest jednocześnie dobre, jeśli chodzi o warstwę intelektualną – to raczej normalna sprawa. Tak, czy siak ja w ogóle trendy literackie się nie wpisywałam i nie wpisuje, chyba że byłyby to trendy literatury fantastycznej – wtedy pewnie coś by się trafiło, choć w jej przypadku praktycznie każdy „rodzaj” kupię, o ile nie jest to romans fantastyczny xD

    • Bombeletta napisał(a):

      Wiesz, to jest kwestia tego, że na romanse popyt jest zawsze. To taki gatunek, który ma rzesze wiernych fanów i to jest to, co dostrzegły wydawnictwa. Niemniej warto obserwować tę ekspansję – czy to chwilowa fala, czy zapowiedź większej zmiany.
      A co do samych trendów – wiadomo – można za nimi podążać, a można zupełnie ignorować. 😀 Ściskam!

    • Bombeletta napisał(a):

      Na pewno w tych gatunkach są pieniądze oraz stały napływ wiernych czytelników, więc nie można się dziwić. Jednak taka ekspansja zdecydowanie zmienia sytuację na rynku.

  3. zBig napisał(a):

    Też obserwuję podobne trendy. Za bardzo z nich zadowolony nie jestem – tania, uproszczona erotyka może i ma swoje miejsce w książkowym świecie, ale, bądźmy szczerzy, pod hasłem „wejścia do mainstreamu” kryje się przecież jej rozpychanie się na rynku, przejmowanie szerszego segmentu czytelników i czytelniczek, a tym samym nadanie tego typu literaturze priorytetu. Po prostu opłaca się i opłacać będzie się coraz bardziej postawienie na prostego erotyka z męską, napomopwaną klatą na okładce niż wydanie czegoś ciekawszego. Hity i wielkie tytuły wielkich nazwisk oczywiście na tym nie ucierpią – ale już mniejsze, za to ciągle ciekawe tytuły jak najbardziej. Nie wiem, jakoś mnie to nie cieszy. Ale to już nie problem do ciebie. Zauważenie tej zmiany jak najbardziej w punkt. 🙂

    Pozostaje zawsze horror! Czytasz obecnie coś dobrego horrorowego? Jestem już z bezsennymi środami nadgoniony, ale szukam czegoś nowego.

    • Bombeletta napisał(a):

      Zobaczymy, czy to jedynie chwilowa fala, czy większy, ekspansywny trend – będę bacznie obserwować i dalej komentować zmiany. 🙂
      A z horrorów czytam wspaniały smakołyk klasy B – „Przeklęci” Guya N. Smitha! Będę o nim za tydzień opowiadać.

  4. Hammurabi napisał(a):

    Smutno mi to stwierdzić, ale przy tych okładkach z paniami i panami, albo samymi panami, to okładki Greya czy Zmierzchu wydają się wręcz szalenie oryginalne, kreatywne, pełne polotu i energii. 😀 Niech sobie gatunek rośnie, skoro jest na niego popyt, ale mogliby chociaż postawić na lepsze okładki. Na te aż ciężko patrzeć.

Dodaj komentarz