„Oblubienica Morza” Michelle Cohen Corasanti & Jamal Kanj- recenzja

Autorka bestsellerowej powieści „Drzewo migdałowe” Michelle Cohen Corasanti wspólnie z Jamalem Kanjem snują opowieść o miłości, która nie zna podziałów w „Oblubienicy morza”.

Nie sposób w kilku słowach wyjaśnić wszystkich aspektów konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Konfliktu, który trwa już od dziesiątek lat, a który ujawnia się w polityczno-społecznych napięciach, buntach i zamachach pomiędzy Arabami i Żydami na Bliskim Wschodzie. To konflikt nie tylko na tle religijnym czy etnicznym, ale przede wszystkim o wymiarze terytorialnym. Wszystko zaczęło się od idei silniejszej niż wszystkie inne prawa – pragnienia utworzenia niezależnego państwa Izrael. To jedynie zalążek, jedynie podstawowe założenie konfliktu, który kosztował życie i szczęście tysięcy ludzi na całym świecie. O tym konflikcie i ludziach, którzy sprzeciwili się mu za wszelką cenę opowiada „Oblubienica Morza”.

Sara wraz z ojcem zostają wypędzeni ze stalinowskiej Rosji, by szukać azylu w palestyńskiej Jafie. Tam, młoda kobieta zostaje osobistą pielęgniarką umierającej kobiety i poznaje tym samym jej syna, lekarza Yousefa. Jednak nic nie jest proste w dobie narastającego konfliktu, a ich rodzące się uczucie zostanie poddane największej próbie.  Trzydzieści lat później nastoletni Ameer mieszkający w obozie dla uchodźców w Libanie dostaje szansę od losu i wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, gdzie próbuje rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia pozna wyjątkową kobietę, Rebekę, która sprzeciwia się porządkowi panującemu w jej świecie. Losy tej czwórki połączą się w przejmującą wielopokoleniową opowieść o miłości i poświęceniu.

„Oblubienica morza” Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj, przeł. Monika Wiśniewska

Już w debiutanckim „Drzewie migdałowym” Michelle Cohen Corasanti poruszała trudną i skomplikowaną tematykę tragedii, jaka wciąż spotyka Palestyńczyków i Izraelczyków na ich ojczystych ziemiach. W „Oblubienicy morza” kontynuuje ten wątek i robi to z premedytacją. Sama autorka pochodzi z konserwatywnej żydowskiej rodziny, jest prawniczką, a jej specjalizacją jest prawo międzynarodowe i prawa człowieka. Dobrze wie, o czym pisze w swoich powieściach i z empatią pokazuje obie strony konfliktu, nie wydając oceny, nie ferując wyroków. Jej bohaterowie są z krwi i kości, odważni i pełni wiary, że świat wokół nich może stać się pewnego dnia lepszy. Brną naprzód, sprzeciwiają się temu, co wydaje się niemożliwe do pokonania i ostatecznie triumfują, na przekór okrutnemu losowi.

„Oblubienica morza” to nieskomplikowana, wzruszająca historia miłości ponad podziałami w obliczu jednego z najtrudniejszych światowych konfliktów. Michelle Cohen Corasanti i Jamal Kanj nie torturują jednak czytelnika opisami politycznych zależności, ale pokazują jaki wpływ ma wieloletni obustronny terror ma na zwykłych ludzi, na tych, którzy chcą jedynie żyć i kochać, bez względu na etniczno-terytorialne komplikacje. A wszystko to na tle pachnącej gajami pomarańczowymi Jafy, tytułowej „oblubienicy morza”.

Wielbiciele „Drzewa migdałowego” nie będą zawiedzeni. To lektura lekka, ale obiecuje wycisnąć łzy z niejednego wrażliwego na krzywdy innych czytelnika.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN. <3

**Zapraszam na filmik i KONKURS! (wieczorem)

Komentarze do: “„Oblubienica Morza” Michelle Cohen Corasanti & Jamal Kanj- recenzja

  1. Stokrotka Alicja napisał(a):

    „Drzewo migdałowe” podobało mi się strasznie, to może „Oblubienica” też się spodoba. 🙂

Dodaj komentarz