„Histeryczki” Roxane Gay – recenzja

„Histeryczki” Roxane Gay to przejmujący do bólu, przeszywający do szpiku kości zbiór opowiadań o kobietach i kobiecych doświadczeniach, o których nie sposób zapomnieć, o których nie sposób nie mówić na głos.

Czytając „Histeryczki” z narastającym przerażeniem i przygnębieniem obserwowałam batalię o sprawiedliwy wyrok w sprawie gwałtu na siedemnastolatce w Cork w Irlandii. Sąd uniewinnił tam dwudziestosiedmioletniego sprawcę brutalnej napaści, tłumacząc swoją decyzję… koronkową bielizną, jaką dziewczyna miała tamtej nocy na sobie, a która miała niejako sprowokować napastnika. Irlandczycy wyszli na ulicę, kobiety po raz kolejny wyciągnęły transparenty głośno wyrażając sprzeciw wobec decyzji ławników. Sprawa nie jest jednoznaczna, brak wiarygodnych świadków, brak dowodów, ale jedno jest pewne i jedno trzeba wyrazić wrzaskiem – ładna bielizna nie oznacza zgody na zbliżenie, ładna bielizna nie jest zachętą do gwałtu, a wyrok na podstawie takiego dowodu nie miał prawa zapaść.

Bohaterki opowiadań Roxane Gay same mogłyby wyjść na ulicę, same mogłyby brać udział w protestach, nosić transparenty akcji #MeToo i walczyć – walczyć o każdą odebraną im chwilę, o skradzione bezpieczeństwo, o momenty skrajnego obrzydzenia i rozpaczy. O łzy, na które nikt nie chciał patrzeć, o godność, którą im odebrano, o prawo do bycia kobietą, dziewczyną, dziewczynką – istotą ludzką – która ma prawo decydować o swoim ciele. „Histeryczki” to opowieści, których bohaterki każdego dnia zmagają się ze swoją cielesnością, z samotnością, którą niesie zadana krzywda, z kobiecością widzianą przez pryzmat pewnych schematów i oczekiwań. Każda kobieta opisywana przez Roxane Gay, każda dziewczynka i dziewczyna nosi w sobie smutek i tęsknotę za niewinnością, której pozbawiła je otaczająca rzeczywistość.

„Histeryczki” Roxane Gay, przeł. Dorota Konowrocka-Sawa

Histeryczki to w opowiadaniach Roxane Gay trudne kobiety, które samym swoim istnieniem i prawem głosu łamią społeczne tabu. Są naznaczone traumami, doświadczeniami przemocy względem ich kobiecości i tym samym wyróżniają się czy tego chcą, czy nie. Ich ból wylewa się spod sztucznych uśmiechów, ich cierpienie wyznacza swoiste niedopasowanie do otoczenia, ich ciała wzdrygają się pod dotykiem, ale też czasami paradoksalnie same łakną przemocy, jakiejś symbolicznej kary za to, że są w stanie znieść tak wiele i czerpać z tego perwersyjną przyjemność. Te kobiety są jak czarne owce w swoich stadach – widać je z daleka, czuć ich strach, jakąś rozpacz, której nie umieją ubrać w słowa.

Proza Roxane Gay jest odważna, głośna, feministyczna, bo mówi o tym, o czym kobiety wiedzą, czego doświadczają, co rozumieją, nawet jeśli nigdy same tego nie doświadczyły. To opowieści, które pokazują jasne stanowisko samej pisarki, która sprzeciwia się przemocy wobec kobiet i milczenia na jej temat oraz usprawiedliwiania w jakikolwiek sposób. Gay prowokuje do zadawania pytań, do rozmyślania nad jej bohaterkami, a „Histeryczki”, chociaż są zaledwie etiudami, zostają w głowie jako bolesne momenty uchwycone w czasie.

Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości czy wyroki takie jak te w Cork powinny przechodzić do porządku dziennego, to po przeczytaniu „Histeryczek” wszystko powinno się wyklarować – głośno mówimy NIE.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poradnia K. <3

**Zapraszam na film! 

Komentarze do: “„Histeryczki” Roxane Gay – recenzja

Dodaj komentarz