„Krzyk w stronę świata” Tomasz Szlijan – recenzja

Lubię, kiedy powieść jest nieoczywista i nie sposób jej jednoznacznie zakwalifikować gatunkowo, a tak jest z niby kryminałem, niby thrillerem o kłamstwach, zemście i tajemnicy pióra Tomasza Szlijana – „Krzyk w stronę świata”.

Gdyby skrzywdzeni mogli krzyczeć, mogli mówić, chociaż szeptać, to gdzie poniósłby się ich głos? Głos tych, których spotkała niesprawiedliwość, rażąca krzywda, najgorsza z możliwych tragedii. Tych, którzy ze strachu, z obawy o własne życie, o cudzą opinię, o dobro swoich najbliższych zdecydowali się milczeć, chociaż w środku wrzeszczą, zdruzgotani tym, co im się przytrafiło. Obarczeni ciszą, zaklęci w kłamstwie, sparaliżowani niemocą… Ludzie, którzy spojrzeniem błagają o pomoc, a świat odwraca wzrok.

W przeddzień wyborów w Wodzisławiu Śląskim miastem wstrząsa niewyobrażalna tragedia. Dochodzi do brutalnego w skutkach zamachu na miejscową szkołę, w którym giną dzieci, młodzież, dorośli… Wszystko to mąci plany obecnego włodarza miasta, który nie był gotowy na taki atak. Rusza śledztwo, którego celem jest odnaleźć sprawcę zamachu, ale nie wszystko jest tak jasne, jak mogłoby się wydawać. Po kolei wychodzi na jaw przeszłość kolejnych bohaterów, ich wzajemne powiązania, ich skomplikowane relacje i wreszcie to, do czego doprowadziły ich własne, tragiczne wybory.

Zemsta bywa słodka, bywa cierpliwa, bywa okrutna, ale też hipnotyzująca, obezwładniająca umysł spragniony krwi, który nie widzi nic poza swoją przyszłą ofiarą. Taka zemsta może zniszczyć życie wielu ludzi napotkanych po drodze, zrujnować niewinne rodziny, rozszarpać ich na strzępy. Taka zemsta może obalić biznesy, może zmieść z powierzchni ziemi dziesiątki przypadkowych ofiar. Z taką zemstą konfrontuje swoich bohaterów Tomasz Szlijan, pieczołowicie budując napięcie, skrzętnie plotąc swoją intryguję, która przenika coraz głębiej i głębiej, sięgając najgłębszej ciemności ukrytej w ludzkich duszach. Zmarli dochodzą tutaj do głosu, pojawiają się odpowiedzi na pytania, które na zawsze powinny były pozostać przemilczane.

„Krzyk w stronę świata” to opowieść o mieście, z którego nie ma ucieczki, a którego mieszkańcy podejmują wybory pochłaniające kolejne ofiary, snują kłamstwa, które niszczą kolejne życia, knują sekrety, które zbierają swoje krwawe żniwo. Tomasz Szlijan wykreował niby kryminał, ale też thriller, po części nawet powieść sensacyjną, w którą sprytnie wplótł wątek nadnaturalny, na tyle tajemniczy, że wprowadza czytelnika w zakamarki, których nie spodziewałby się po tej historii. Fabuła stworzona jest w taki sposób, by zatrzymać czytelnika na dłużej, zaintrygować go, wciągnąć w skomplikowany labirynt relacji i emocji międzyludzkich. A napięcie rośnie ze strony na stronę, by uderzyć zakończeniem, na które nikt nie był przygotowany. Lubię takie nieoczywiste historie – brutalne i zadające czytelnikom cios za ciosem, z których wychodzi nieźle poturbowany.

Mocna lektura, która wzbudza czujność od pierwszego rozdziału.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz