Bezsenne Środy: „Potępiona” Bartłomiej Fitas – recenzja PATRONACKA!

ONA patrzy, ONA pamięta, ONA nie pozwoli o sobie zapomnieć. Poznajcie historię „Potępionej” Bartłomieja Fitasa i pozwólcie pożreć się ciemności.

W jednym z podkrakowskich domów dziecka prowadzonym przez zakonnice dochodzi do makabrycznej zbrodni. Wszyscy wychowankowie zniknęli, a z opiekunek zostały jedynie… rozrzucone po kątach resztki, ciała porozrywane, zmasakrowane, rozniesione na strzępy. To tutaj dawno temu wychowywał się Kacper, osierocony po tragicznym wypadku rodziców, i to tutaj rządziła twardą ręką siostra Ezechiela. Co wydarzyło się w Domu Dziecka Sióstr Bożego Miłosierdzia? Rozwikłania tej strasznej zagadki podejmie się dwóch detektywów, a ich tropem będzie podążać ONA. Bo ONA patrzy, ONA pamięta, ONA nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Dom dziecka powinien być ostoją. Powinien być bezpieczną przystanią dla osieroconych dzieci. Ale nie Dom Dziecka Sióstr Bożego Miłosierdzia w powieści Bartłomieja Fitasa. To miejsce smutne, ciche, chociaż powinno rozbrzmiewać wieloma głosami. Mroczne i na uboczu, na ustroniu, z dala od cywilizacji. Takie miejsca, chociaż pozornie piękne, zdają się budzić złe przeczucia. W „Potępionej” rozglądamy się po kątach, szukamy cieni na ścianach, obserwujemy wirujące ćmy… Coś jest tu bardzo nie w porządku – w takich miejscach nie powinny mieszkać dzieci. Może nawet nikt nie powinien tu mieszkać. Wtedy wszystkie duchy odeszłyby w zapomnienie, zostawiłyby żywych w spokoju.

„Potępiona” Bartłomieja Fitasa to horror z krwi i kości, więc miejscami straszy pysznie, zaskakuje na dokładkę i bawi się czytelnikiem. Trochę tu gore, trochę tu typowych chwytów grozy klasy B, trochę dziwności z weirdu. Co więcej, to horror z zagadką kryminalną w tle, w którym makabryczne odkrycie w sierocińcu jest tym, co inspiruje dalsze wydarzenia. Jednak elementy śledztwa zdają się być tutaj jedynie uzupełnieniem, pretekstem, by ujawnić przeszłość, by prawda wyszła na jaw. Trzeba przyznać, że Bartek Fitas sprytnie myli tropy, odwraca uwagę czytelnika, tworzy iluzje, które potem rozwiewa, drocząc się niemal do samego końca, do samego finału. Przyciąga naszą uwagę, wciąga w narastający mrok i postępującą niesamowitość. Całość zimna, przenikająca kości, zakurzona i wyłaniająca się przegniłych czeluści domu dziecka. A W tle czyha ONA. Kim jest? Jaka jest jej historia? Co wyłoni się z ciemności?

Patronowanie takim debiutom to sama przyjemność. Straszna i satysfakcjonująca.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo wiem, że ONA tam jest.

O.

*”Potępioną” zakupić możecie na stronie Wydawnictwa Dom Horroru. <3

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „Potępiona” Bartłomiej Fitas – recenzja PATRONACKA!

  1. Marionetka Literacka napisał(a):

    Nie dość, że podkrakowskie domy dziecka (Kraków, moje okolice), to jeszcze makabra, którą w książkach lubię. Oj, chętnie po nią sięgnę. A tak w ogóle, ta okładka strasznie mi przypomina Valaka z „Zakonnicy”. 🙂

    • Bombeletta napisał(a):

      Faktycznie okłada ma coś z „Zakonnicy” i z Valaka w ogóle – przyciąga uwagę! 😀
      I sięgnij koniecznie, bo to świetna groza!

Dodaj komentarz