„Najlepsze, co mnie spotkało” Agata Przybyłek – recenzja PATRONACKA

Czasami trudno jest wybaczyć, ciężko jest pokochać od nowa, gdy przeszłość wciąż dobija się do drzwi, jak w najnowszej powieści obyczajowej Agaty Przybyłek „Najlepsze, co mnie spotkało”.

Rodzice Olgi rozstali się przed laty, ale rany i wzajemne oskarżenia nigdy do końca nie ustały, bo Olga nie potrafi ojcu wybaczyć porzucenia rodziny. Dlatego wakacyjną porą, w studencki czas, Olga zostaje niejako przymuszona przez mamę, by wyjechać do ojca na Podhale, i odnowić rodzinne więzy. Na miejscu okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak by się tego spodziewała, niespodzianka goni niespodziankę, a jakby tego było mało, Oldze wpada w oko młody góral Janek. Rozkwita między nimi uczucie, które zostanie wystawione na niejedną próbę, a te letnie miesiące okażą się nieść kolejne, brutalne zmiany.

Agata Przybyłek potrafi żonglować emocjami czytelników, wystawiając swoich bohaterów na kolejne próby, naciągając uczuciowe struny, rzucając w otchłań przeciwności losu. A wszystko to na pięknym polskim Podhalu, w cieniu dumnych Tatr, w sercu małego rodzinnego pensjonatu, który jest cichym świadkiem wszystkich dramatycznych wydarzeń wokoło. To historia pełna zadr, bolesnych wspomnień, nieprzerobionych traum, w której miłość to zaledwie kiełkujące, świeżutkie uczucie. Nowalijka, od której być może wszystko dopiero się zacznie, a która pozwoli wzmocnić relacje bohaterów, kiedy przyjdzie kolejna zawierucha, kolejny nieuchronny cios od losu.

„Najlepsze, co mnie spotkało”, jak pozostałe powieści z cyklu „Bądź przy mnie zawsze” (seria „z domkami”), chociaż nie są powiązane fabularnie, to łączą je historie pełne wzruszeń, powrotów, ludzkich tragedii, niemożliwych wyborów i poszukiwań. Tutaj nie ma szczęśliwych zakończeń, do których przyzwyczaiły nas romantyczne komedie zza oceanu, ale happy end z nutką goryczy, przyprawiony smutkiem, poświęceniem, żałobą. „Najlepsze, co mnie spotkało” to również jest historia słodko-gorzka, bardzo życiowa, intensywna w emocje i przeciwności losu. Ujmująca w ten realistyczny sposób, bo dotykające tematyki nieobcej wielu czytelnikom. Trudne relacje rodzinne, pogmatwana przeszłość i niekończące się niesnaski, o których nie można zapomnieć, a jeszcze ciężej wybaczyć – ile z nas przeżyło to na własnej skórze? Agata Przybyłek wie, jak chwycić nas za serce, wie, jak rozbawić i wzruszyć, a wszystko w taki sposób, że czytelnik kończy lekturę spokojny i szczęśliwy, że mógł przeżyć coś tak poruszającego.

Miłośnicy powieści obyczajowych – łapcie i czytajcie!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz