„Kata” Steinar Bragi – recenzja

Do czego zdolna jest matka, która traci swoje dziecko? Do jakich czynów posunie się w swojej zemście? Steinar Bragi penetruje duszę kobiety poszukującej sprawiedliwości w powieści „Kata”.

Nastoletnia Vala wybiera się na szkolną imprezę, by przepaść bez wieści. Jej matka, tytułowa Kata, próbuje pogodzić się ze zniknięciem, próbuje przezwyciężyć ból intensywną pracą, jakoś przetrwać. Po roku policji udaje się odnaleźć zwłoki jej córki – zbezczeszczone, skrzywdzone – i wtedy okazuje się, że istnieją być może ślady, które doprowadzą do sprawców. Jednak jak to bywa ze śledztwem, które rusza po roku od morderstwa, policji nie zostaje zbyt wiele i trop się rozmywa. Natomiast Kata postanawia wszcząć poszukiwania na własną rękę, by wymusić sprawiedliwość, a w trakcie pozna też prawdę nie tylko o swojej córce, ale także o samej sobie.

Opowieść o zemście, o zmiażdżonej kobiecości, o żałobie, która zmusza do naprawienia wyrządzonych krzywd. Steinar Bragi odważnie przenika do umysłu kobiety pogrążonej w ostatecznej rozpaczy, która gotowa jest na najbardziej zwyrodniałe akty, które pomogą jej dokonać zemsty. Jego Kata to bohaterka, która wybiera wrzask, wybiera przemoc, by odpowiedzieć na największą z możliwych krzywd. A kiedy staje przed wyborem czy poświęcić siebie, czy odpuścić, dla niej wybór jest jasny i nie ma żadnych wątpliwości. Liczy się jedynie wyrównanie szans, liczy się wymierzenie kary, która będzie miała nie tylko wydźwięk osobisty, ale także, a może przede wszystkim – wydźwięk uniwersalny. Kata mówi głosem milionów sponiewieranych kobiet, bitych, gwałconych, ofiar przemocy domowej, ofiar współczesnego niewolnictwa seksualnego. Jej czyny inspirują, by wreszcie wspólnymi siłami stanąć naprzeciw oprawcom i odeprzeć ich atak.

Thriller z elementami psychologicznymi, rozpaczliwa opowieść rodem z Islandii, historia samotnej walki, bolesna, przejmująca, tak kobieca do szpiku kości, że nie można oderwać wzroku, chociaż boli, chociaż aż piecze, chociaż odrzuca miejscami, gdy rzeczywistość przeradza się w koszmar. „Kata” Steinara Bragi ma w sobie feministyczny sznyt, kobiecą odwagę, by krzyczeć głośno o tym, co boli najbardziej, na to, na co nie można się godzić, bez względu na okoliczności.

„Kata” wywołuje gwałtowne emocje podczas lektury – od obrzydzenia, przez współczucie, aż do poczucia swoistego triumfu. Bądźcie gotowi na opowieść, która trafia prosto w sedno i nie bierze jeńców.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Kata” Steinar Bragi – recenzja

  1. Skryba napisał(a):

    O, to już wiem na co polować w najbliższym czasie. Na to i Małeckiego. 🙂

Dodaj komentarz