„Feralna umowa” Wiesław Rybski – recenzja

Milionowe kontrakty, piękne kobiety i Daleki Wschód, a to może oznaczać tylko jedno – Nel Durand powraca! Po „Relacji rodzinnej” i „Na północ od Okinawy” przyszedł czas na „Feralną umowę” Wiesława Rybskiego, czyli pełną intryg i tajemnic powieść sensacyjną na najwyższym poziomie.

Świat Nela Duranda to świat, który obcy jest zwykłym śmiertelnikom, niedostępny nawet dla wielu z wyższych sfer. Wszyscy wokół niego są bajecznie bogaci, każdy stoi na czele jednego z największych przedsiębiorstw na świecie, a biznes załatwia się tutaj w ociekających dobrobytem kasynach, restauracjach najwyższej klasy, albo w ośrodkach SPA, ukrytych pośród japońskich lasów. On sam jest częścią Wschodu i Zachodu, łączy w sobie najlepsze cechy obu kultur i zwinnie, ze znanym sobie tylko urokiem lawiruje pomiędzy, by rozwiązywać sekrety na swojej drodze.

Tym razem sytuacja wymknęła się spod kontroli w okolicach południowokoreańskiej wyspy Czedżu. W niewyjaśnionych okolicznościach zatonął statek, który na pokładzie przewoził reaktor – reaktor wyprodukowany przez firmę Nela Duranda. Ten zostaje wezwany na miejsce zdarzenia w charakterze świadka, by tam u boku pięknej inspektor sprawdzić, co też naprawdę wydarzyło się na statku. Tropy zaprowadzą go do Japonii, do kolejnej tajemniczej kobiety, która skrywa niejeden sekret…

„Feralna umowa” to już trzeci tom przygód i łóżkowych perypetii Nela Duranda, oraz intryg, w które zostaje wplątany on i jego firma. Wiesław Rybski wie, jak od pierwszych zdań wciągnąć czytelnika w swoją historię, wie jak zaskoczyć, potrafi w schemacie dodawać wciąż coś nowego. Na dokładkę, czytelnik otrzymuje moc technologicznych nowinek, skomplikowanych rozwiązań, o których nie miałby w ogóle pojęcia, a które intrygują i zachęcają badania tematu na własną rękę. A wszystko to pośród zjawiskowych opisów Dalekiego Wschodu, zaskakujących zwrotów akcji, z których bohater zawsze wychodzi obronną ręką i od razu gotowy jest, by podbijać kolejne kobiece serca. Cóż ja na to poradzę – wpadłam w sidła Nela Duranda. I chcę więcej!

Miłośnicy opowieści sensacyjnych, prozy Jamesa Pattersona lub Lee Childa, znajdą u Wiesława Rybskiego wszystko to, za czym przepadają, a nawet więcej. Dużo, dużo więcej.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poligraf. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Feralna umowa” Wiesław Rybski – recenzja

Dodaj komentarz