„Idealne kłamstwo” Rachel Abbott – recenzja

Historia pewnej miłości. Historia pewnej tragedii. Historia pewnego kłamstwa. „Idealne kłamstwo” Rachel Abbott to kolejna odsłona serii o detektywie Tomie Douglasie – opowieść o tajemnicy i przeszłości, która powraca.

Wszyscy czasami kłamiemy. Ot, taka ludzka natura. Nie jesteśmy idealni. Ale Anna kłamie każdego dnia. Okłamuje swojego męża. Okłamuje samą siebie. Okłamuje bliskich jej ludzi. Czternaśnie lat temu przeżyła prawdziwą tragedię straciła mężczyznę, którego kochała. Ale nigdy nie wyjawiła prawdy o jego śmierci. Pewnego dnia w popularnej audycji radiowej Anna słyszy jego głos. I obietnicę, że zdradzi sekret tej, która go zdradziła. Czy to możliwe, że on wciąż żyje? Teraz Anna musi zrobić wszystko, by prawda nie wyszła na jaw.

„Wszyscy kłamiemy. Okłamujemy zarówno innych, jak i siebie samych. Później się usprawiedliwiamy, że to niewinne kłamstewka lub tak zwane białe kłamstwa, odbierając im w ten sposób jakiekolwiek znaczenie. Czasami twierdzimy jednak, że są one niezbędne, żeby chronić innych przed krzywdą. Bez względu na to, jak byśmy je usprawiedliwiali, jakiego nabrałyby kształtu, nadal pozostaną kłamstwami.”

Rachel Abbott ma wprawę w snuciu fascynujących opowieści. Dobrze wie, że to słabości ludzkie doprowadzają do największych tragedii, do niepojętego cierpienia, do najcięższych zbrodni. Ciągi niefortunnych zdarzeń, decyzji podjętych niemal przypadkiem, których efekty gromadzą się, kotłują i niczym kula śnieżna uderzają w człowieka znienacka. W „Idealnym kłamstwie” dramat zaczyna się niewinnie. Dziewczyna poznaje chłopaka. Zakochują się. Życie przez małą krótką chwilę wydaje się doskonałe, aż do momentu, gdy pojawiają się rysy. Oszustwo tu, kłamstewsko tam, niedomówienie, niedopowiedzenie… Kiedy prawda wychodzi na jaw już jest za późno.

przeł. Adrian Napieralski

„Idealne kłamstwo”, w odróżnieniu od poprzednich tomów serii, to bardziej dramat rodzinny, dramat obyczajowy niż kryminał z krwi i kości. Tom Douglas działa w dalekim tle morderstwa, chociaż powiązane ze sprawą głównej bohaterki, nie odgrywają tutaj najważniejszej roli. Ta przypadła kobiecie, która próbuje wybrnąć z błędów swojej przeszłości. Kobiecie, która nigdy nie spodziewała się, że dramat sprzed lat kiedykolwiek ją dogoni. Kobiecie, która każdego dnia próbuje zapomnieć, ale nigdy nie będzie jej to dane.

Rachel Abbott dopięła akcję na ostatni guzik i chociaż tym razem nie rzuciła czytelnika na pastwę demonów okrucieństwa i najciemniejszych ludzkich czynów (kto pamięta „Szóste okno” czy „Obce dziecko”, ten wie, o czym mówię), to znów przyciągnęła naszą uwagę i pokazała, że to przeszłość i nasza niemoc skonfrontowania się z nią bywa największym potworem.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem FILIA.

**Zapraszam na film i na konkurs!

Komentarze do: “„Idealne kłamstwo” Rachel Abbott – recenzja

Dodaj komentarz