Bezsenne Środy: 10 najstraszniejszych horrorów wg Wielkiego Buka

Strach. Najstarsze i najsilniejsze uczucie zwane ludzkości, jak mawiał H.P. Lovecraft.

Strach, który napędza człowieka do działania od najwcześniejszych chwil istnienia. Strach, bez którego nigdy pewnie nie doszlibyśmy tu, gdzie dzisiaj jesteśmy. Strach, który nie tylko fascynuje, ale w jakiś perwersyjny sposób podnieca, kusi, wywołuje ten dreszcz, od którego nie ma ucieczki.

Uczucie niby uniwersalne, bo jednak każdy z nas czegoś się boi, a mimo to tak odmienne, bo każdy boi się, owszem, ale czegoś innego, w innym stopniu, innym natężeniu. Strach zmienia się również z wiekiem, ewoluuje, przekształca się. To, co straszyło dawniej nie musi straszyć już dziś.

Pewnie domyślacie się, że to, co straszy najbardziej Wielkiego Buka można odnaleźć w ciemnym, pełnym złowrogich drzew lesie, pośród otępiających odgłosów i poplątanych ścieżek, które osaczają i odbierają rozum. W podziemnych tunelach, wodnych ściekach, gdzie chichot rozbrzmiewa pośród śliskich od wilgoci ściań. Pośród głębin oceanu, które duszą swoim bezmiarem, pochłaniają, wciągają tam, gdzie już tylko Wielki Przedwieczny czeka w uśpieniu. Jednak niepokój odczuję również pośród trzeszczących korytarzy osamotnionego domu na wzgórzu, przy pełni księżyca, pośród artefaktów, których nikt nie powinien nigdy dotykać…

To mnie straszy, to mnie przeraża, to sprawia, że gęsia skórka i zimny pot wstępują na moją skórę.

Przed Wami 10 najstraszniejszych horrorów wg Wielkiego Buka.

„To” Stephen King dawniej nie bałam się „To”, a Tańczący Klaun Pennywise nie wywoływał we mnie poczucia nadciągającej paniki, ale z czasem jakoś tak zaczęło robić mi się nieswojo. Być może dlatego, że Pennywise ma w końcu zawracać nas do krainy dzieciństwa, przypominać czym był ten najbardziej pierwotny strach, ten, który sprawiał, że zamieraliśmy na moment i nic nie było w stanie nas ruszyć. O tym myślę za każdym razem, gdy widzę klauna i nic nie mogę na to poradzić.

Co straszy? Tańczący Klaun Pennywise i wspomnienia z dzieciństwa.

„Widmo nad Innsmouth” H.P. Lovecraft już od lat do Innsmouth nie jeździ się zbyt często, obcy nie są tu mile widziani. Krążą plotki o miejscowych, o rodach, które zapragnęły zbyt wiele i zaprzedały duszę samemu diabłu. Nocą słychać wycie, potworne odgłosy, od których cierpnie skóra. Czasami widać pośród mgieł, jak coś wychodzi z wody… Stamtąd nie ma ucieczki.

Co straszy? Poczucie osaczenia.

„Pamiętam cię” Yrsa Sigurdardottir opuszczona osada na dalekiej północy Islandii, odcięta od cywilizacji, a w niej samotny dom. Dom, w którym przeszłość wciąż żyje i terroryzuje każdego, kto spróbuje w nim zamieszkać. Przytłacza go klaustrofobiczna, przepełniona bielą, lodem i ogłuszającą ciszą atmosfera „Pamiętam cię” sprawia, że czytelnik zamiera podczas lektury, słyszy jedynie bicie swojego otępiałego serca i czuje, że dosłownie mrozi mu krew w żyłach.

Co straszy? Klaustrofobiczna atmosfera.

„Szczelina” Jozef Karika podobno ta historia nosi znamiona prawdy. Podobno w górach Trybeczu na Słowacji nie wszystko jest tak jak powinno być. Ludzie znikają. Gubią się. Rozpływają w powietrzu. Las połyka ich. Nie ma chyba nic bardziej przerażającego od kosmicznej grozy, która nachodzi znienacka, atakuje ciszą, ciemnością, błyskami świateł,obrazami, których człowiek nie jest w stanie pojąć. Jestem w stanie uwierzyć,że istnieją takie miejsca, które pozwalają dostrzec zwykłemu śmiertelnikowi podszewkę wszechświata i nie jest to wcale przyjemny widok. Oj, nie. To wizja, której nie sposób opisać, ciąg doznań szczególnych, które przepalają człowieka,odbierają mu nadzieję, a tym samym duszę.

Co straszy? Prawdziwe oblicze wszechświata.

„Upiorna opowieść” Peter Straub opowieść o duchach, opowieść o upiorach, horror, który skrywa w sobie syntezę całego gatunku i składa hołd klasyce opowieści gotyckich, a jednocześnie umyka jednoznacznej klasyfikacji, bo Peter Straub dokonał niemożliwego, snując grozę totalną, nieprzeniknioną, tak tajemniczą, że nienazwaną – horror, którym jesteśmy my sami, opowieść o sile opowieści… Majstersztyk.

Co straszy? Opowieść i… wspomnienie.

„Wendigo” Algernon Blackwood odległa, pogrążona w październikowej ciszy nadchodzącej zimy kanadyjska dzicz, z dala od cywilizacji. A w niej czterech myśliwych. I puszcza, która należy do rdzennych mieszkańców tych ziem i zamieszkała jest, według ich wierzeń, przez istoty starsze i potężniejsze od ludzi. Spoza czasu. Spoza przestrzeni. Jest tu poczucie osaczenia i osamotnienia. Jest głód i zimno, które przenika do szpiku kości. Są ślady na śniegu prowadzące donikąd. Jest krzyk w zmrożonym powietrzu. I śmierć. Wspaniała wizja potężnej przyrody, która budzi zew pierwotnej wolności.

Co straszy? Las.

„Ludzka przystań” John Ajvide Lindqvist fikcyjna wysepka Domaro na Morzu Bałtyckim, a na niej mała społeczność, która od dziesiątek lat żyje według zasad bezlitosnej tradycji. Morze wokół i to, co w nim mieszka wymaga specjalnego traktowania, wymaga rytuałów, wymaga ofiar… To jeden z najlepszych horrorów jaki kiedykolwiek powstał.

Co straszy? Morze.

„Egzorcysta” Peter Blatty perwersyjny demon pustyni nawiedza wchodzącą w dorosłość dziewczynkę, czyli kultowa najprawdziwsza groza w najczystszej postaci. To powieść, którą można odczytywać na wiele sposobów, w zależności od punktu widzenia i… własnej wiary. Symboliczna, wielowymiarowa, łącząca horror z psychologiczną historią wyrzutów sumienia, a najprościej rzecz ujmując, to opowieść o odwiecznej walce dobra i zła i wyborach, jakich dokonać musi człowiek.

Co straszy? Demon Pazuzu.

„Terror” Dan Simmons ostatnia polarna ekspedycja Sir Johna Franklina. W poszukiwaniu północnych cieśnin wyruszają dla statki Erebus i Terror. Wkrótce słuch o nich ginie. Tutaj zaczyna się opowieść Simmonsa. Co wydarzyło się na lodowych otchłaniach północy?

Co straszy? Bezkres bieli i głód, którego nie sposób ukoić.

„Nawiedzony Dom na Wzgórzu” Shirley Jackson jeśli mielibyście wybrać tylko jedną opowieść o nawiedzonym domu, niech to będzie powieść Shirley Jackson. Dom na Wzgórzu, szalony dom, stał samotnie pośród wzniesień, kryjąc w swym wnętrzu ciemność. Stał tak od osiemdziesięciu lat i mógł stać następnych osiemdziesiąt. Wewnątrz ściany wznosiły się pionowo, cegły ciasno przylegały do siebie, podłogi były mocne, a drzwi – starannie zamknięte. Gruby płaszcz ciszy pokrywał drewno i kamień Domu na Wzgórzu, a cokolwiek wędrowało w tych murach, wędrowało samotnie.

Co straszy? Dom na Wzgórzu.

A co straszy Was?

O.

Komentarze do: “Bezsenne Środy: 10 najstraszniejszych horrorów wg Wielkiego Buka

  1. Mateusz napisał(a):

    Największy lęk? Strach przed odczłowieczeniem. „Głód” Almy Katsu, proza cormaca mccarthego (szczególnie „Droga”), „Bastion” Kinga.

    • Olga Kowalska napisał(a):

      A to tak bardziej metaforycznie, ale to zdecydowanie jest najbardziej realny lęk. Cormaca uwielbiam, a „Głód” na mnie czeka na półce – nadrobię tej jesieni.

    • Ryta napisał(a):

      Terror uwielbiam ! Ciekawa jestem , czy inne książki Simmonsa trzymają poziom , bo Letnia noc tego autora to mały koszmarek

      • Karmena napisał(a):

        Simmons jest znakomitym pisarzem! Choć tej Letniej nocy nie czytałam akurat ^^

        • Olga Kowalska napisał(a):

          Ja jestem teraz ciekawa „Zimowego nawiedzenia” – to kontynuacja „Letniej nocy” i mam nadzieję, że będzie lepsza. 🙂

Dodaj komentarz