Bezsenne Środy: „Opętania. Historie prawdziwe” Ed i Lorraine Warren

Stuki, puki rozbrzemiewają po nocach, latają przedmioty w powietrzu, a dorastające dziewczyny rzucają niecne przekleństwa w kolejnej odsłonie opowieści najsłynniejszej pary demonologów – „Opętania. Historie prawdziwe” Eda i Lorraine Warrenów.

Ed i Lorraine Warren. On był jedynym świeckim demonologiem uznanym przez Watykan, ona posiadała pewne niezwykłe zdolności, dzięki którym potrafiła wyczuwać obecność z innego wymiaru. Wielu uznaje tę parę za oszustów, spryciarzy, którzy w erze największego duchowego upadku Stanów Zjednoczonych postanowili zarobić na ludzkim strachu, ale jedno jest pewne – z ich doświadczenia korzystał oficjalnie Kościół Katolicki w Stanach Zjednoczonych, a dowody ich działalności intrygują także dzisiaj.

Tym razem po opowieściach o duchach i zjawach z „Nawiedzeń. Historii prawdziwych”, Ed i Lorraine Warren wspominają swoje najciekawsze przypadki związane z opętaniami. Przed czytelnikiem między innymi opowieść o duchach, które terroryzowały akademię West Point, historia słynnego nawiedzonego domu w Amityville czy opowieść o pewnej nastolatce, która niefortunnie bawiła się tablicą ouija. Dorzucają również opowieści o duchach, zjawiskach nadnaturalnych czy morderstwach, które rozwiązali dzięki paranormalnych zdolnościom Lorraine.  A jakby tego było mało poznajemy też intrygujące anegdotki z życia pary najsłynniejszych współczesnych demonologów.

I po raz kolejny polski tytuł wydania może wprowadzić dociekliwego czytelnika w błąd. Sięgając po ten tytuł liczymy na opowieści o opętaniach, demonach i walce dobra ze złem niczym z „Egzorcysty” Petera Blatty, natomiast takich historii jest tutaj jak na lekarstwo. Być może dlatego, że tytuł oryginału to… „Ghost Hunters” (dosłownie: poszukiwacze duchów) i o duchach, demonach i zjawiskach paranormalnych jest tutaj mowa. Temat demonów został potraktowany raczej wyrywkowo, przypadkowo, bez konkretnej intencji ze strony autorów. Więcej w tej książce znajdziemy ciekawostek z życia samych Warrenów, ich technik pracy czy nowych spraw, o których nikt do tej pory nie wspominał, a które tworzyły ich niezwykłą codzienność. A wszystko to w ich charakterystycznym nieskomplikowanym i dobrotliwym stylu.

W porównaniu do „Demonologów” Gerarda Brittle „Opętania. Historie prawdziwe” zebrane przez Roberta Davida Chase’a wypadają blado. Podejrzewam, że stoi za tym specyficzny styl wypowiedzi Warrenów, którzy traktują kolejne przypadki opętań jak… kolejne przypadki. Opisują je dość beznamiętnie, upraszczając te opowieści i skracając do minimum. Tym samym dostajemy jakby esencję tych historii, opowiadanych bez większego napięcia, bez tej specyficznej atmosfery grozy. Polski mylący tytuł również tutaj nie pomaga, a szkoda, bo niemal każda z tych historii (może z wyjątkiem wspomnień o Wielkiej Stopy czy Jane Seymour) mogłaby posłużyć za kanwę porządnego horroru.

Niemniej, dla wielbicieli najsłynniejszej pary demonologów „Opętania. Historie prawdziwe” będą kolejną perełką do kolekcji, natomiast czytelnicy, którzy szukali czegoś więcej, tego napięcia i horrorowych emocji, powinni podejść do tego tytułu z odpowiednim dystanstem.

Dzisiaj nie zmruże oka, bo stuki i puki rozlegają się pośród ścian.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „Opętania. Historie prawdziwe” Ed i Lorraine Warren

  1. Booki Buki napisał(a):

    Należę do teamu „Warrenowie to naciągacze”. Dlatego po ich książki nie sięgnę. Nie wątpię, opisywane przez nich historie mogłyby mi przypaść do gustu, bo tematyka grozy mnie kręci, ale nie wtedy, gdy ktoś mi wmawia, że te wszystkie nadprzyrodzone akcje naprawdę mialy miejsce. Gdyby sprzedawali to jako fikcję, to bym sie skusiła.

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Niektóre z tych historii faktycznie brzmią niewiarygodnie, nie ma co do tego wątpliwości. Niemniej są tu też takie opowieści, które mrożą krew w żyłach. Ale rozumiem, bo Warrentów albo się lubi, albo niekoniecznie. 🙂

Dodaj komentarz