KSIĄŻKI NA WIOSNĘ – 10 książek do przeczytania na jeden chaps!

Moi Drodzy,

Nareszcie wiosna zawitała na Wielkiego Buka! Marzanny utopione, pączki na drzewach powoli gotowe do zakwitnięcia, a ciepły powiew niesie ze sobą śpiew ptaków. Już za chwilkę zrobi się soczyście, kwieciście, trawiasto! Do tego wiosna to taki mały Nowy Rok. Budzimy się po zimowym uśpieniu, odświeżeni, pełni energii, gotowi do działania i jeśli ktoś miał kłopot z noworocznymi postanowieniami, to nie ma tego złego – można zacząć od nowa, biała kartka na starcie.

Wiosną na Wielkim Buku panuje taka zasada, że dobrą literaturę łykamy jak witaminki – jedną książkę po drugiej, żeby nadrobić braki w suplementacji i wraz ze słonkiem pożreć same wartościowe smakołyki. Chrupiące bukowe nowalijki, delikatne, rześkie i lekkie, w których znajdziemy przede wszystkim coś dla ducha, na wiosenne rozbudzenie. Odstawiamy na półki grubaśne, tłuste, wielotomowe dzieła, tłuściuchne, słodkie i gęste jak gorąca czekolada, a w zamian chwytamy pełne witamin i substancji odżywczych opowieści, które idealnie sprawdzą się na dłuższe, słoneczne dni. Przeżywamy katharsis i rodzimy się na nowo!

Z tej okazji przygotowałam dla was zestawienie jedenastu tytułów o podwójnym działaniu! Z jednej strony to:

KSIĄŻKI NA WIOSNĘ

Ale… to także

KSIĄŻKI DO PRZECZYTANIA NA JEDEN CHAPS!

Idealnie wiosenne! Oczywiście wszystko zależy od tempa czytania, od wolnego czasu, od chęci samych w sobie, ale wybrane przeze mnie lektury można pożreć za jednym zamachem: w jeden dzień, w jeden wieczór, w jedną noc!

Bo warto czytać.

„Śniadanie u Tiffany’ego” Truman Capote (ok. 200 stron)

Któż z nas nie zna Holly Golightly? Dzięki niezapomnianej kreacji Audrey Hepburn prawie wszyscy zapomnieli, że Holly zaistniała najpierw na kartach powieści. I że tak naprawdę jej historia potoczyła się troszkę inaczej niż w filmie. Holly zyskuje kolejny tutaj nowy wymiar, bo staje się dziewczyną o wiele bardziej żywą, postacią tragiczną. Pozycja obowiązkowa.

Recenzja TUTAJ.

„Kochanek” Marguerite Duras (ok. 120 stron)

O pierwszych namiętnościach i rozbudzonych zmysłach w parnym, wietnamskim Sajgonie lat trzydziestych. To jeszcze czasy indochińskich kolonii, tuż przed wojną, zanim Francja utraciła terytorium i wszyscy musieli się ewakuować. Nastoletnia Francuzka nawiązuje gorący, naznaczony perwersją romans z bogatym, dorosłym Chińczykiem. Mało tu uczuć, więcej ciała i budzącej się do życia seksualności. Utrata niewinności, konflikty rodzinne i społeczne, słodko-gorzki smak zakazanego romansu. A wszystko w intensywnym, buzującym, rozerotyzowanym stylu Marguerite Duras. Pozycja obowiązkowa.

Recenzja TUTAJ.

„Stary Człowiek i Morze” Ernest Hemingway (ok. 110)

Bo czasami warto powrócić do szkolnych lektur, by przekonać się, ile wartościowych treści i pięknych historii się w nich kryje. Stary rybak, wielka ryba i bezwzględne morze. Pod prąd, wiecznie pod wiatr, byle się przebić i udowodnić, że człowiek jest w stanie zrobić wszystko, by spełnić swoje pragnienia.

„Wielki Gatsby” Fransic Scott Fitzgerald (ok. 200 stron)

Czyli opowieść o bezpowrotnie utraconych ideach i wartościach młodości, które tkwią u podstawy człowieczeństwa. O bezpodstawnych porywach serca, o zblazowaniu i znudzeniu życiem, które przecieka przez palce. Historia wielkich nadziei, upadłych marzeń, straconego pokolenia, które zapomniało, co to znaczy żyć tu i teraz, goniąc nieustannie przeszłość.

Recenzja TUTAJ

 

„Kobieta z Wydm” Kōbō Abe (ok. 200 stron)

Japońska literatura ma to do siebie, że łączy w sobie zarówno niewiarygodną wręcz subtelność z drastyczną makabrycznością. Nikt tak nie potrafi ukazywać dziwności i inności, łącząc je razem z wyrafinowanym pięknem i prostotą. Klasyczna Japonia. Tutaj bohater, zupełnie przypadkiem, natrafia na nadmorską wioskę i zostaje na noc w gościnie u kobiety, która żyje w… głębokiej jamie piasku. Następnego dnia jednak okazuje się, że z jamy nie ma już wyjścia, a on sam zostaje niejako jej więźniem. To opowieść o samotności, miłości, stracie i niszczącej sile piasku. Niesamowita.

„Sztuczki” Joanna Lech (ok. 160 stron)

Powieść nominowana do Literackiej Nagrody Nike i Nagrody Literackiej Gdynia. Przejmująca opowieść o dorastaniu i umieraniu, życiu pośród śmierci, a wszystko to oparte na wspomnieniach, które mogłyby być wspomnieniami całego jednego pokolenia. Bardzo mocna proza – szczera, dojrzała, pięknie napisana.

Wywiad z Joanną Lech: TUTAJ

 „Myszy i ludzie” John Steinbeck (ok. 120 stron)

Jedna z najbardziej kultowych historii w literaturze amerykańskiej, wielokrotnie nagradzana, szeroko komentowana, omawiana z każdej możliwej strony, a nawet cenzurowana na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Opowieść, która pozostawia czytelnika z głębokim dylematem moralnym, który ciężko jednostronnie rozwiązać. I który zostaje w nas na bardzo długo.

Recenzja TUTAJ

„Śmierć w Wenecji” Thomas Mann (ok. 150 stron)

Tadziu! Ach ten uroczy, cherubinkowy Tadziu, który stał się obiektem platonicznych westchnień pewnego podstarzałego literata. Podróż do Wenecji staje się pretekstem do rozpatrywania życiowych pragnień, do poszukiwań inspiracji i czujnego obserwowania swojej młodziutkiej muzy.

„Hymn” Ayn Rand (ok. 95 stron)

Opowieść stara jak świat. O pierwszym buntowniku. Kimś wyjątkowym, kto narażając swoje życie przeciera szlaki innym. Otwiera nowe możliwości. Opowieść o tym, by odważyć się być sobą i całe życie podążać za własnymi ideałami, podwyższając poprzeczkę. Nie zwracając uwagi na innych, zawsze mieć własne zdanie i nie bać się nim dzielić. Być wyzwolonym od przymusu myślenia ogółu i nigdy nie dać się zniewolić, dążąc naprzód jako człowiek, nigdy ludzie.

Recenzja TUTAJ

„Guguły” Wioletta Grzegorzewska (ok. 120 stron)

Cierpkie, kwaskowate, czasami zaskakująco słodkie chwile z życia pewnej dziewczynki z polskiej wsi, które przypominają miejscami scenki rodzajowe zaklęte w butelkach, jak te pieczołowicie budowane stateczki znad morza, czy w szklanych kulach, niczym baśniowe śnieżne obrazki.

Recenzja TUTAJ

BONUS BEZSENNY

„Dr Jekyll i Pan Hyde” Robert Luis Stevenson (ok. 120 stron)

Najpierw pojawia się zamysł. Taka myśl, gdzieś w środku, że człowiek ma dwie twarze. Czasami ta druga twarz, zupełnie ukryta jest okrutna, pierwotna, zawiera w sobie i miesza nasze id i najgorsze instynkty z możliwych.  Nie pomoże żadna maska, nie pomagają wrodzone zasady – coś pęka i wypełza na zewnątrz, by torturować, badać i zabijać. Z dziecięcym wręcz entuzjazmem i ciekawością istoty, która wie, jak zadawać ból i  wywoływać cierpienie. Fascynująca wizja upadku człowieka.

Recenzja TUTAJ

A Wy już macie Kochani swoje wiosenne plany na wiosenne miesiące?

O.

Filmik najpewniej jeszcze dziś!

20 thoughts on “KSIĄŻKI NA WIOSNĘ – 10 książek do przeczytania na jeden chaps!

  1. Anna pisze:

    „Kobieta z wydm” to rzeczywiście lektura na jeden chaps, choć do wiosennych osobiście bym jej nie zaliczyła, kojarzy mi się bardziej z jesienią pod względem atmosfery i ciężkości. Ciekawa lista, na pewno po niektóre z pozycji tej wiosny sięgnę:)

  2. spoq pisze:

    Wszystko brzmi kusząco dla kogoś, kto akurat nie wie co czytać, ale podejrzewam że raczej wezmę się za Dostojewskiego, którego nie mogę czytać w zimie, żeby nie popaść w totalną chandrę, oraz za poezję, która wchodzi dobrze zawsze. Oraz reportaże! Czas zacząć marzyć o podróżowaniu.

  3. Obserwator sztuki pisze:

    Dla mnie to raczej będzie kilka chapsów a nie jeden….. 🙂 Ale mimo tego postaram się tej wiosny siegnąć po wszystkie twoje rekomendacje!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s