Bezsenne Środy: „Gra Geralda” Stephen King – recenzja

Stephen King w „Grze Geralda” snuje mroczną, niepokojącą opowieść o grozie przemocy pełną narastającego suspensu .

Jessie i Gerald obiecali sobie pełen namiętności i uniesień weekend w leśnej głuszy. Niewielka chatka, cisza, spokój, seksowna bielizna i kajdanki, by urozmaicić doznania po latach. Ale Jessie ma dość tej zabawy, tej gry, a w nachalnym, napalonym do niemożliwości Geraldzie nie dostrzega ukochanego męża. Jeden nieprzemyślany ruch doprowadza do tragedii – Gerald umiera, a Jessie zostaje sama. Całkiem sama, niemal naga, przykuta do łóżkowej ramy, bez nadziei na ratunek. Wracają demony przeszłości, pojawiają duchy, zwidy i omamy, z którymi Jessie podejmie walkę.

Grozę w „Grze Geralda” Stephen King rozłożył na trzech poziomach i każdy z nich ujawnia się w swoim czasie. Po pierwsze: groza samej sytuacji, w której znalazła się Jessie – pokonana, uziemiona, przywiązana i całkowicie samotna w leśnej głuszy. Po drugie: groza doświadczeń z przeszłości, z którymi próbuje uporać się umysł skrępowanej bohaterki, trauma, z którą od lat nie może sobie poradzić. Po trzecie: groza przemocy wobec kobiet, która stanowi podstawę całej opowieści, jej niezmywalne, najważniejsze tło.

Oczywiście King nie byłby Kingiem, gdyby nie zachował miejsca na to, co tajemnicze, niewytłumaczalne i mroczne, ale w „Grze Geralda” dramat skrzywdzonej kobiety jest o wiele bardziej przejmujący niż niepojęte majaki czy wyobrażenia. Podobnie jak w powieści „Dolores Claiborne” czy „Rose Madder” – King pokazuje, że nie jest obojętny na przemoc, że dramaty życia codziennego i potwory w ludzkiej skórze są o wiele bardziej przerażające niż dosłowne demony czy zmyślone kreatury.

Przyznam Wam, że ten King z nutą obyczajową, King mroczny, bo bardziej prawdziwy, jest dla mnie o wiele ciekawszy niż kolejne opowieści o dzieciakach, które przesuwają umysłem przedmioty. I takiego Kinga chciałoby się czytać więcej.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo jestem całkiem sama i nikt nie może mi pomóc.

O.

*Zapraszam na film!

Leave a Reply