„Fandom” Anna Day – PATRONAT i recenzja

Anna Day odświeżyła opowieści młodzieżowe, tworząc pasjonującą historię o sile wyobraźni, poświęceniu i przyjaźni w świecie ukochanej powieści, nie tylko dla nastoletnich czytelników – „Fandom”.

Jeszcze całkiem niedawno, kilka, kilkanaście lat temu przynależność do społeczności fanów to wcale nie była taka prosta sprawa. Może to przypominać odległą i zapomnianą epokę kamienia łupanego, ale przed erą Internetu i wszechobecnych mediów społecznościowych, bycie fanem kojarzyło się jedynie z „geekami”, z osobami, które wolne chwile spędzały na doskonaleniu kształtu uszu Spocka, cały rok przygotowywały się do wyjazdów do San Diego, albo… do spotkań w miejscowych bibliotekach czy szkołach, jeśli niefortunnie przyszło im żyć w innych krajach niż Stany Zjednoczone. A dziś? Do tzw. fandomów należą niemal wszyscy – dla nowych pokoleń to naturalne, by dopingować ukochanych bohaterów, okazywać uczucie do swoich ulubionych dzieł kultury, nosząc części garderoby ozdobione charakterystycznymi elementami nawet na co dzień,  uczęszczać na zjazdy fanowskie, czy międzynarodowe już ComicCony. Czasy się zmieniły, ale miłość pozostała niezmienna.

Powieść „Taniec na szubienicy” to książkowy młodzieżowy fenomen oparty o znane postapokaliptyczne schematy. Powstała hitowa ekranizacja, która przyciągnęła do kina całe rzesze zakochanych w postaciach czytelników, w sieci czytać można dziesiątki fanfików i kontynuacji, a sama autorka przeszła do historii popełniając samobójstwo. Ta powieść to również ukochana książka Violet i jej przyjaciółek. To właśnie z nimi oraz z młodszym bratem, przebrani za ulubione postacie, wybierają się na Comic Con, by poznać aktorów, którzy wcielili się w ich role. Tylko, że podczas spotkania dochodzi do dziwnego wydarzenia – cała czwórka przenosi się do uniwersum „Tańca na szubienicy”, by przypadkiem doprowadzić do śmierci głównej bohaterki i… zmienić bieg historii. Teraz to oni muszą wcielić się w postacie i doprowadzić opowieść do końca.

„Fandom” Anna Day, przeł. Grzegorz Komerski

Szkoda, że „Taniec na szubienicy” to jedynie fikcja literacka w fikcji, bo ta historia zwyczajnie prosi się o powstanie w świecie rzeczywistym! Anna Day stworzyła przepyszną młodzieżową książkę ukrytą w… młodzieżowej książce. Zaskakujące? Ale jakże intrygujące! Nasi bohaterowie – Violet, Alice, Katie i Nate – przeżywają przygodę, o której dzisiaj marzy niejeden młody fan. Tylko nagle okazuje się, że ta przygoda jest zbyt namacalna, zbyt żywa, zbyt prawdziwa! W końcu świat przypominający nam w jakiś sposób „Igrzyska Śmierci” z bojową Katniss Everdeen (bo na tym schemacie oparty jest „Taniec na szubienicy”) to nie jest życie usłane różami, ale terror wcielony, z niewolnikami, z systemem kastowym, ze strachem, który towarzyszy ludziom każdego dnia. Czwórka fanów, która trafia do tego świata musi zrozumieć, że od tego momentu ich życie wisi na włosku, są odpowiedzialni za losy nie tylko swoje nawzajem, ale też rzeszy innych ludzi, a tym samym zmuszeni są dorosnąć tu i teraz, czy tego chcą czy też nie.

„Fandom” to prawdziwy powiew świeżości pośród młodzieżowych opowieści. Anna Day umiejętnie i z pomysłem operuje znanymi z kultowych opowieści young adult schematami, ale robi to na swoją modłę, bawiąc się i dopasowując znane motywy do swoich celów. To książka o książce, w którym prawa świata wyobrażonego zostają złamane i naciągnięte do granic możliwości, a czytelnikowi wydaje się, że wraz z bohaterami tworzy fabułę na nowo. Niby znamy możliwe zakończenie, niby wszystko jest jasne, a poszczególne części układanki leżą przed naszymi oczami, a mimo wszystko, w „Fandomie” przeżywamy wszystko od nowa. Być może to jest właśnie siła prawdziwej miłości do książek – ta gotowość do poświęcenia i otwartość na samą opowieść, które sprawiają, że Anna Day trzyma nas w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Siła fandomu.

Lektura powieści Anny Day ucieszy nie tylko młodszych czytelników, ale sprawdzi się również dla wszystkich, którzy kiedyś zaczytywali się w kultowych tytułach young adult, dorośli, ale teraz z radością powrócą do tamtego świata raz jeszcze, na nieco odmiennych zasadach, tak jak bohaterowie „Fandomu”.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Jaguar. ❤

**Zapraszam na film i na KONKURS! (wieczorem)

9 myśli w temacie “„Fandom” Anna Day – PATRONAT i recenzja

  1. takitutaki pisze:

    na czytniku załadowane jest… znaczy sie.. będzie czytane 🙂 zobaczymy co z tymi mlodzieżówkami bo ostatnio jak coś czytałem to eh.. bleh… no nie było za dobrze.. Igrzysk Śmierci jakoś na przykład nigdy fanem nie byłem.. już bardziej Roth i jej Niezgodna mi podeszła.. zobaczymy co tu sie podziało 🙂

    • Bombeletta pisze:

      Hm… „Igrzyska śmierci” były naprawdę dobre – pomysł i wykonanie, więc nie wiem teraz, czy „Fandom” spodoba Ci się jakoś specjalnie, ale czytaj i dziel się potem wrażeniami! 🙂

      • takitutaki pisze:

        No wlasnie jak później oglądałem ekranizacje to jakoś było nawet spoko.. tylko nie wiem dlaczego książka jakoś tak inaczej… nie ma co wspominać trzeba do przodu iść… wrażeniami się podziele.. bo na blogu u mnie pajęczyny póki co…

  2. spoq pisze:

    Podoba mi się okładka, aczkolwiek sama nawet jako nastolatka nie znosiłam książek dla nastolatek, a bycie fanką też jest mi obce. To znaczy, byłam wielką fanką Trylogii przez wiele lat, ale oglądać filmy i przerzucać się cytatami mogłam tylko z tatą, bo rówieśnicy z niewiadomych powodów nic nie kumali kiedy wołałam, że „Bar wzięty!” Byłam też świetną antyfanką współczesnej literatury młodzieżowej, więc jak ktoś napisze niezłą kpinę z tego tematu to biorę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s